niedziela, 29 grudnia 2013

Relacja z opłatkowego spotkania blogerów

Witajcie, 


Jak wiecie niedawno organizowałam opłatkowe spotkanie blogerów. Najwyższa pora zrelacjonować Wam ten cudowny dzień. 

Dwudziestego pierwszego grudnia ugościłam w swoich skromnych progach siedmiu wspaniałych. 
Klodię (jako fotografa do zadań specjalnych)  http://klodiasajdok.blogspot.com/

Cała zabawa rozpoczęła się o godzinie piętnastej. Na całe szczęście jeszcze przed rozpoczęciem wpadła moja najwspanialsza i niezastąpiona Klodia, która pomogła mi ogarnąć wszystko. Najpierw w moich progach zawitała Asia, która swoją drogą miała się spóźnić, następnie cała banda roześmianych mordek wparowała do mojego  mieszkania, wręczając tonę jedzenia i słodkości.


Część słodkości i pyszności.
Każdy z nas miał coś do wymianki, wszystko miało wylądować na komodzie, ale oczywiście gdy Łukasz zaczął wykładać swoje skarby, wszystko rozeszło się w ekspresowym tempie. 


Mała część wymiankowych rzeczy.
Gdy już wszyscy zasiedli do stołu, pochłonęła nas masa niekończących się opowieści...



które przerwała nam wizyta Marty z Gaju Oliwnego.

Marta z Gaju Oliwnego, która bardzo szybko zaraziła się od nas pozytywnym nastrojem.
Marta opowiadała nam między innymi o różnicach między kosmetykami drogeryjnymi, a naturalnymi, tłumaczyła jak rozpoznać tym cery i dobrać odpowiednio do niego sposób pielęgnacji. Chętnie i z uśmiechem odpowiadała na nasze pytania, a jednocześnie sama zapytała o kilka rzeczy, które wtajemniczyły ją w świat blogerów. Marto, ciągle liczę na to, że założysz swój blog i będziesz się dzieliła z nami na bieżąco swoją wiedzą. 

Chcąc wprowadzić Martę w świat blogerów nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie pokazali jej ulubienicy Kasi i Alicji (Kapryska) - Mony. Pierwszy w ruch poszedł filmik pt. "For you Kaprysku"

https://www.youtube.com/watch?v=OpFhwcen0jE
Zanim wypuściliśmy Martę do domu, zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie, a w sumie to kilka zdjęć.

Miało być ładnie i poważnie.

Śmiechu na spotkaniu było co nie miara. Buzie nam się nie zamykały, Klodia prowokowana do śmiechu wybuchała atakiem chomika, prowokując mnie, a później to już po prostu była reakcja łańcuchowa. 
Tematy do rozmów i powody do śmiechu ciągle się mnożyły. Kawka lała się litrami, a Kasia zakochana w moim czajniczku namiętnie ją przeciskała.

Kasia, Alicja i pół Asi.

Wszyscy czuli się u mnie jak u siebie, z czego bardzo się cieszę.


Łukasz dorwał się do mojego kufra i poza kolorówką znalazł w nim peeling do ust, który oczywiście poszedł w obieg jako deserek. Ach ten pomarańczowy smak.

Łukasz, ja i paleta.

Moim cudownym gościom przeszkadzał mój niezbyt cudowny pies - Homer, który mimo swoich trzydziestu pięciu kilogramów myśli, że jest Yorkiem i tak też się zachowuje. Oczywiście wszyscy byli nim zauroczeni, najbardziej męska część załogi - Łukasz i chłopak Gosi (Gosiu przepraszam, nie pamiętam imienia!)


Homer
Późnym wieczorem Mikołaj pozwolił nam wyciągnąć prezenty spod choinki. 

Upominki
Nasze cudowne spotkanie trwało niemalże do godziny dwudziestej pierwszej. Następnego dnia miałam zakwasy ze śmiechu, a żeby podzielić się w Wami odrobiną naszej radości postanowiłam wrzucić kilka zdjęć, które bez wątpienia mogą być lekiem na depresję (stwierdzenie Gosi, z którym wszyscy się zgodzili).

Jemy ciacho! Mina Łukasza jak Clayman.

Gdyby ktoś nie wiedział o jaką minę mi chodzi. 


Kasia i jej ekspres.

Ale to jest moja kawa!
Asia tłumaczy co jest warte uwagi. 


Weź sobie to, mówię Ci pyszności!

Alicja jakby prosząca o uwagę. 


Chłopak Gosi i Alicja sroga nauczycielka.

Para, która chciała wyjść porządnie.


Uśmiech! Będziemy poważni.

Gosię również pochłonęła głupawka. 


Śmiechawica!
Najbardziej poważne grupowe zdjęcie jakie udało mi się znaleźć. 

Prawie poważni - Najwspanialsi.

Kończąc tę relację raz jeszcze chciałam podziękować wszystkim razem i każdemu z osobna. 
Bez Was nie byłoby tego wspaniałego dnia. Bez Marty nie dowiedzielibyśmy się o wartościach natury, bez Klodii nie byłoby tych wspaniałych zdjęć. Bez Gosi (Porady Herrbaty) i Asi nie dowiedzielibyśmy się o nie do końca uczciwej współpracy z pewną firmą, bez Kasi nie byłoby cudownych ciasteczek owsianych, pysznych kieszonek w dwóch wersjach (dla mnie wege mmm Kasiu uwielbiam Cię) i nie miał by kto przeciskać kawy. Alicja (Kaprysek) uświadomiła nas, że filmik dla niej króluje na YT i ciasto w gwiazdki nie gryzie i nie ma się czego bać. Gosia (Margotka) udowodniła, że kupne ciacha bywają równie pyszne co domowej roboty. A Łukaszowi podziękuję za to, że miałam z kim brzydko wychodzić na zdjęciach. 

Dziękuję również sponsorom, którzy zadbali o to, by pod moją choinką znalazły się upominki dla moich gości. 

Sponsorzy spotkania

Liczę na to, że znów spotkamy się w tak cudownym gronie.