Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera tłusta i mieszana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cera tłusta i mieszana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2016

Deni Carte puder ryżowy matujący.


Witajcie Moi Mili, 

Wracam do Was. Ostatni czas nie był dla mnie łaskawy, więc odeszłam z blogosfery. Nie będę zalewać Was tu prywatą. Niemniej jednak mam zamiar zalać Was opiniami o produktach, które ciągle testowałam, o których na bieżąco zapisywałam sobie spostrzeżenia. 
Dziś przedstawię Wam puder ryżowy, który stosowałam niemalże przez całe wakacje. Mowa tutaj o pudrze transparentnym Deni Carte. 





czwartek, 8 października 2015

Giń pryszczu - olejek pichtowy.


Witajcie, 

W życiu każdej, albo prawie każdej kobiety przychodzi taki czas w miesiącu, który przynosi wraz ze zdenerwowaniem przykre niespodzianki na twarz, dekolt, plecy. O czym mowa każdy wie, ale jak poradzić sobie z niedoskonałościami, które dostajemy w niechętnie przyjmowanym pakiecie od losu? Czy jest na nie jakiś łatwy sposób? Zapraszam dalej. 



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Gościnny post o pielęgnacji włosów zniszczonych i walce z niedoskonałościami.


Witajcie, 

Dziś zostawiam Was z postem Martyny, która chciała się z Wami podzielić swoją przygodą włosową. Znajdziecie w nim krótkie recenzje ciekawych produktów, a także sposoby na to jak naturą podratować się po porażce fryzjera. Przyjemnego popołudnia z mam nadzieję przyjemną dla Was lekturą życzę. 




Jako, że mamy z Alicją wspólną pasję - kosmetyki zdarzy mi się podzielić z nią tym co aktualnie przetestowałam lub zapytać czy sama już tego używała. Nie prowadzę swojego bloga (brak systematyczności / czasu?) więc zrobiłam dla niej notkę na temat oleju lnianego, balsamu Babuszki Agafii i olejku z drzewa herbacianego.


Zacznę od tego ostatniego - na zdjęciu widać że napisy na buteleczce się już troszeczkę starły pomimo tego że kupiłam i używam go od około dwóch tygodni. Kosztował mnie w aptece około 8 zł i to była świetna inwestycja - z tym olejkiem miałam styczność wiele lat temu w gimnazjum, stosowałam wtedy jakiś krem punktowy, który zawierał jakąś jego ilość, aktualnie mam 100% samego olejku bez dodatków i używam go wszechstronnie.


 Kupiłam go głównie z myślą o podskórnej zmianie w okolicy ust, ale wyczytałam że można go używać na ukąszenia komarów, do prania pościeli  (olejek ma właściwości antyseptyczne), do kąpieli, do aromaterapii, do parówki na twarz. Ja oprócz stosowania miejscowego dodaje go do toniku (aktualnie z Nivei ale pod koniec miesiąca zamówię jakiś hydrolat, może oczarowy i wtedy dodam to do niego) - efekty są widoczne. Dodatkowo przy takich upałach świetnie odświeża twarz i daje uczucie chłodu - tutaj jednak mała uwaga dla wrażliwych buziek: rozcieńczajcie go przed użyciem z wodą na przykład i róbcie próby uczuleniowe - moja skóra na niektóre składniki nie reaguje pieczeniem mimo że większość użytkowników tego doświadcza, z kolei na te które nie powinna w ogóle reagować - reaguje, więc to jest loteria. 



Jak dla mnie - stosowałam go bezpośrednio na skórę i nie było żadnych zmian, należy pamiętać o nawilżaniu, ponieważ olejek ten może wysuszać.


Olej lniany kupiłam w sklepie zielarskim, kosztował mnie 17 zł,  zauważyłam że w sklepie zielarskim przechowywano go w lodówce, ponieważ był zimny, a butelka miała lekki "szronik". Tymczasem w sklepie obok stał na półce, czyli jego przechowywanie nie całkiem było odpowiednie. 
Butelka mojego oleju jest ciemna (ochrona przed światłem, tak jak witamina C, w kontakcie z światłem może utracić cenne właściwości), przechowuję go w lodówce, dostałam nawet radę od ekspedientki że skoro zamierzam go głównie stosować do olejowania włosów to część mogę zamrozić i zostawić, a odmrozić go za kilka miesięcy i używać znowu - zamierzam spróbować tez pić łyżkę dziennie tego oleju ale zapach (jakby orzechowo - jakiś? ciężko określić) nieco mnie odpycha (nie tak mocno jak kozieradka). Olej ten produkuje firma Flos, który kojarzę jako producenta różnych zielarskich rzeczy. Jest to olej tłoczony na zimno. 


Ale do rzeczy : włosy oczyściłam z stylizatorów (Mythic oil) i zostawiłam mokre, spryskałam je olejowym serum (10 ml oleju, 10 ml odżywki i 10 ml wody) i pozostawiłam na 1h-1,5h (w moim przypadku trzymanie dłużej nie przynosi innych efektów, próbowałam na całą noc). Pokładam w tym oleju duże nadzieje jako że jest niewnikający a ja aktualnie niestety mam włosy zniszczone które leczę już od początku kwietnia (nie będę się rozpisywać, w skrócie : fryzjerka spaliła mi włosy więc można się domyślić i włosów straciłam) , aktualnie zależy mi na opanowaniu puszących się włosów bo o i przyrost się nie martwię (vitapil+wcierki - polecam, u mnie 3 cm w ciągu miesiąca). Do efektów oleju wrócę za chwilę.


Czas na Balsam Babuszki Agafii - naczytałam się o produktach Agafii na blogach oraz forach internetowych. Na początku nie byłam przekonana, bo wolałam moje mieszanki z półproduktów, jednak ostatecznie postanowiłam spróbować nr.1 na cedrowym propolisie wzmacniający. 


Skład zaczyna się od "aqua with infusions of" co rozumiemy jako hydrolat , później kilka konkretnych olejów. W składzie znajdziemy Magnesium Laureth Sulfate - który jest siarczanem tak więc to co jest napisane na białej naklejce z polskim opisem nie do końca jest prawdą. Wprawdzie jest to MLS, a nie SLS jednak należy pamiętać o tym, że nadal posiadają te same właściwości. Liczę jednak na to, że pozostałe składniki choć trochę załagodzą jego działanie. Dalej w składzie znajdziemy jeszcze inne składniki powierzchniowo czynne jak np. Cocamidropropyl betaine co czyni ten balsam poniekąd szamponem. Producent zaleca trzymanie na włosach 1-2 minuty.


 Zapach kojarzy mi się z cukierkami prawoślazowymi, kolor również. Konsystencję balsamu gęstą, aczkolwiek nie trudno go zapienić.


Czas na podsumowanie: olej zmywam balsamem zostawiając go na 2 minuty na włosach. Nie miałam problemu wypłukanie produktów. Zapach balsamu pozostaje minimalnie wyczuwalny na włosach.

Pozostawiam włosy do wyschnięcia bo nie używam suszarki, a efekt jest zadowalający. Włosy się nie puszą, jednak same końce i tak potrzebują serum zabezpieczającego. Oceniam te produkty na mocną 7 na 10 możliwych punktów. Poleciłabym olej lniany włosom zniszczonym, naturalnie kręconym i wysokoporowatym. Balsam myślę, że trzeba samemu ocenić, czy nada się bardziej na odżywkę czy może na szampon.

Poniżej włosy po zabiegu. 






Jak Wam się podobał wpis Martyny? Chcecie częściej czytać gościnne opinie i porady? 



P.S. Post w całości przygotowała dla Was Martyna, zdjęcia oraz tekst są jej własnością. 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

O co tyle krzyku, czyli oczyszczająca pasta liście manuka z Ziaji.

Witajcie, 

Seria oczyszczająca Ziaji z liścmi manuka jest znana chyba każdemu. Może nie osobiście, ale na pewno gdzieś obiła się Wam o oczy, czy też uszy jak kto woli. Blogując wpadałam co chwila na nowe wpisy dotyczące tych produktów. Opinie były różne, zazwyczaj bardzo pochlebne. 
Po wielu wewnętrznych dylematach wrzuciłam do koszyka pastę z tej serii. Nałożyłam na twarz i co? 


Konsystencja pasty do złudzenia przypomina mi pastę BHP napchaną ostrymi zdzierakami. Trzeba się z nią obchodzić bardzo, ale to bardzo delikatnie, by nie doprowadzić do mikrouszkodzeń skóry. 


Zapach jest odświeżający, dość delikatny. Ciężko mi go jednoznacznie określić. 

Było wow, wielkie wow po pierwszym użyciu. Choć początkowo pasta delikatnie piekła mnie w podrażnionych katarem miejscach, skórę zostawiła piękną. Zaskórniki stały się mniej widoczne, pory ściągnięte, skóra gładka, jakby promienniejsza. Nie obeszło się jednak bez ściągnięcia. Chwilę po wytarciu buzi poczułam okropny dyskomfort. Olej migdałowy w ruch! 


Odstawiłam pastę, uznałam że wrócę do niej znów za jakiś czas. Każde kolejne spotkanie z nią sprawiało, że początkowy zachwyt zanikał coraz bardziej i bardziej. Z czasem miałam wrażenie, że pasta bardzo mnie podrażnia, mimo że nie zmieniłam rytuału używania jej. Zauważyłam także, że nie daje mi już takiego złudzenia oczyszczenia. Wracam do niej mniej więcej raz w miesiącu, gdy mam ochotę na peeling mechaniczny. Stosowana w dużych odstępach czasowych sprawdza się najlepiej. 

Cena nie jest wysoka, około 8 zł, więc warto spróbować. 

Pasta stosowana u mojego męża nie robi i nie robiła szału. Zwykły peeling, nic spektakularnego. 


Czy do niej wrócę? Nie.

Jak się u Was sprawdziła ta seria? Z którym produktem polubiliście się najbardziej? 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Olej dla cery mieszanej i tłustej, czy to w ogóle ma sens?


Witajcie, 

Dziś post dla wszystkich niedowiarków. Dla osób z cerą mieszaną i tłustą. Mogę śmiało założyć, że większość z Was używa kremów matujących i normalizujących  w celu stłumienia produkcji sebum. Nie potępiam takiego działania, ponieważ sama swego czasu w ten sposób próbowałam walczyć z nadmierną ilością wyprysków, niedoskonałości i tłuszczu. Chcąc jednak maksymalnie zbliżyć się do natury wgłębiłam się w temat olejów nakładanych na twarz, zmniejszając sobie tym sposobem problemy skórne. Jesteście ciekawi jak to działa? Zapraszam do lektury. 

(źródło fot: http://i.fitness.wp.pl/gfx/wpfitnes/pl/defaultaktualnosci/91/85/1/777918330.jpg)


Jaki olej wybrać dla skóry tłustej i mieszanej? 

Wybierając olej należy sprawdzić jego komedogenność (czyli najbardziej upraszczając, tendencję do zapychania porów). Dla cer tłustych i mieszanych najlepiej wybierać oleje z duża zawartością dobrych kwasów omega 3 i 6, a z jak najmniejszą ilością kwasów omega 9 (oleinowy). To najprostsza zasada, której należy się trzymać. Oleje niekomedogenne (czyli te z dużą zawartością omega 3 i 6) są często nazywane olejami schnącymi. Im mniejsza komedogenność, tym szybciej olej się wchłania. Warto zwrócić uwagę na to, by olej był nierafinowany, organiczny, jak najmniej przetworzony. 
Taki olej będzie miał najwięcej wartości odżywczych. Niestety będzie miał też swój naturalny, zazwyczaj bardzo specyficzny zapach, do którego należy przywyknąć.

Jak odpowiednio aplikować olej?

Jest kilka "szkół" nakładania olei na twarz. Jedna mówi, by aplikować olej na suchą twarz delikatnie wklepując. Nie ma w tym niczego złego, poza tym że olej aplikowany w ten sposób będzie wchłaniał się dłużej. Druga szkoła mówi o wklepywaniu oleju w wilgotną twarz - uciążliwy sposób, bo jak wiadomo olej z wodą się nie łączy. Najlepiej i najprościej jest wspomóc olej dodając do niego np. kwas hialuronowy i taką mieszankę jak krem na buzię. U mnie ten sposób sprawdza się rewelacyjnie.

Z czym jeszcze mieszać olej jeśli nie chcemy go solo?  

Olejami można z powodzeniem wzbogacać wszelkie specyfiki, które nakładamy na twarz. Począwszy od produktów do oczyszczania, przez kremy, maski, algi, błota, glinki. To dobra alternatywa dla tych wszystkich, którzy nie chcą rozstawiać się z ulubionymi produktami, a chcą sprawdzić dobroczynne działanie oleju. 

Jak często stosować olej? 

Odpowiedź jest prosta - tak często jak tego potrzebujecie. Osobiście nakładam oleje zawsze na noc, a na dzień wtedy, gdy moja skóra jest w gorszej kondycji. Dobieram mieszankę olejów dopasowaną do moich potrzeb i do warunków atmosferycznych uwzględniając indywidualne właściwości i SPF oleju. 


Kończąc podam krótką listę bezpiecznych olejów dla cery tłustej i mieszanej: 

Olej z pestek malin, czarnych porzeczek, śliwek, truskawek, dyni, z nasion bawełny, z orzech włoskiego, jojoba, z pachnotki, z wiesiołka, słonecznikowy i lniany. 


Jestem ciekawa, czy skusicie się na olej zamiast/do kremu? A może stosujecie i macie jakichś swoich faworytów?