czwartek, 2 lipca 2015

Energetix - ożywiamy wodę!

Witajcie,


Dziś poruszam temat rzekę, mianowicie woda, woda... dla urody i dla zdrowia. Jak dużo pić wody? Ile speców tyle odpowiedzi na to pytanie. Mnie najbardziej odpowiada odpowiedź - tyle ile domaga się organizm. Często czując głód sięgamy po wodę, a to tak naprawdę tylko pragnienie. Ważne, by wodę mieć zawsze pod ręką. Ważne by nie była to byle jaka woda. 

Dobra woda to nie tylko woda smaczna. Pijąc wodę, nie tylko gasimy pragnienie, ale także uzupełniamy wydalone z naszego organizmu substancje mineralne. Można pomóc naszym organizmom w przyswajaniu dobroci z wody poprzez jej ożywienie. Czymże jest to ożywienie? Najprościej mówięc to rozbicie struktur wody na mniejsze cząsteczki. Woda namagnesowana jest bardziej odżywcza dla naszego organizmu, wspiera metabolizm, dodaje energii i chęci do życia. To za sprawą dużej zawartości jonów ujemnych. Warto wspomnieć także o tym, że napoje ożywione zmieniają swój smak. Stają się delikatniejsze, kolokwialnie mówiąc "łatwiej wchodzą". Tyczy się to nie tylko czystej wody, ale także napojów słodzonych, drinków, czy wina.



Wodę alkaliczną (ożywioną) można uzyskać dzięki wszelkiego rodzaju jonizatorom.  Można je zamontować w kranie, można mieć je w czajniku, a można posłużyć się małym, przesłodkim gadżetem. Mowa tutaj o  mieszadełku do wody Energetix. To swego rodzaju magiczna różdżka uzdrawiająca wodę. 


Działa bardzo prosto. Do szklanki z napojem wkładam mieszadło i mieszam, mieszam, mieszam... tak przez 2-3 minuty. Jeśli nie mamy czasu na mieszanie, można zostawić pręt w wodzie na co najmniej 10 minut. Po tym czasie woda staje się ożywiona. Zdecydowanie lepiej smakuje, zdecydowanie lepiej gasi pragnienie, a także lepiej oczyszcza organizm. Dla wszystkich niedowiarków zrobiłam test. Nalałam wodę do dwóch identycznych szklanek, jedną ożywiłam, drugą nie. Dałam mężowi do spróbowania. Dodam, że mąż nie wiedział o tym, że mam takie cudo w domu. Po skosztowaniu obu wód, uznał że ta jedna jest strasznie niedobra i że do tej drugiej (ożywionej) musiałam coś dodać. 



Dla wielbicieli kwiatów dodam jako ciekawostkę, że kwiaty w ożywionej wodzie trzymają się zdecydowanie dłużej. 

Mieszadełko to kosz 135 zł. Jest starannie wykonane, do wyboru mamy żabkę, kolibra, koniczynkę, trójkąt (kostkę do gitary), a także liść. Wykończenie mieszadła jest tak wyprofilowane, że doskonale trzyma się na brzegu szklanki, kubka, dzbanka, czy butelki. 


 Odkąd używam mieszadełka, częściej i chętniej sięgam po wodę. 


Pamiętacie o piciu wody? 

24 komentarze:

  1. ciekawa jestem tego smaku bo ogólnie nie przepadam za wodą (chyba został mi uraz po pobytach w szpitalach, gdzie nie mogłam pić nic innego jak tylko niegazowaną wodę) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej powinnaś spróbować :)

      Usuń
  2. Ciekawy gadżet, nie wiedziałam że takie coś istnieje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypuszczałabym, że to może w ogóle działać :D

      Usuń
    2. Też sceptycznie do tego podchodziłam, a teraz przepadłam całkowicie :D

      Usuń
  3. Ja się nawadniam wręcz na siłę :D Mam silnie zakodowane, jak bardzo jest to istotne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miewałam z tym problemy, mieszadełko pomaga :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę i czymś taki. Świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wygląda ciekawie, ale cena mnie nie przekonuje ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z tych zakupów, o których się mówi że są na całe życie :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy gadżet:) nie widziałam jeszcze i nie słyszałam o tym:)
    całuski wakacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie do niedawna to też była nowość, obecnie się nie rozstajemy :)

      Usuń
  7. moja mama kiedyś kupiła takie mieszadełko z żabką, ale dawno go nie widziałam;) oczywiście, pamiętam o piciu wody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto zapytać mamę, gdzie jest? :)

      Usuń
  8. Ja obecnie wypijam jakieś 5 litrów wody, moja dieta tego wymaga. Fajny gadżet, choć podobnie jak Alicję i mnie cena nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 litrów? Gdzie Ty to Kochana Kasieńko mieścisz? O.o

      Usuń
  9. Genialny patent! Czy to mieszadełko ma jakiś limit użyć?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy o tym nie słyszałam :)
    Zapraszam do konkursu: Za poklikanie w linki w tym poście wybiorę 10 osób, których blogi wypromuję w kolejnym poście + 3, które dostaną możliwość zrobienia posta promocyjnego o swoim blogu, który opublikuję u siebie na miesiąc.
    http://bruneheureuse.blogspot.com/2015/07/lucluc-wishlist.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś o tym słyszałam, ale konkretów nie znałam. Przede wszystkim nie spodziewałam się, wystarczy do tego procesu taki mało skomplikowany przyrząd. Wszystko brzmiało poważnie, a to tylko "włóż - wyjmij" i gotowe.

    OdpowiedzUsuń