Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2015

Luxury Paris luksusowy kriotermalny peeling drenujący.

Witajcie, 


Jakiś czas temu postanowiłam przetestować nowości marki Luxury Paris. Na pierwszy ogień poszedł luksusowy kriotermalny peeling drenujący do ciała. Jeśli jesteście ciekawi, co o nim sądzę zapraszam dalej. 



poniedziałek, 9 listopada 2015

Jean D'Arcel Cure Beaute Intense kuracja intensywnie nawilżająca w ampułkach.


Witam Was serdecznie, 

Mamy jesień, okres grzewczy w pełni. Co ucierpi poza portfelami? Skóra i włosy wszystkich sucharków. Jesień to dla mnie czas intensywnego nawilżania. W ruch idą tłuste masła, intensywne maski, cięższe oleje i kremy. W tym roku stawiam też na intensywne kuracje. Jedną z takich kuracji, już mam za sobą. Jest to Cure Beaute Intense Jean D'Arcel. Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawdziła, zapraszam dalej. 





wtorek, 29 września 2015

Skin 79 BB VIP Gold


Hej, hej, 

Przepraszam Was za mała nieobecność. Nadmiar obowiązków w większości bardzo przyjemnych związanych z pracą spowodował, że nie miałam czasu na napisanie konkretnego posta. Od dłuższego czasu bardzo chcę podzielić się z Wami opinią na temat kremu BB Skin 79. Często słyszę, że moja cera wygląda dobrze. naturalnie, świeżo. Niestety nie jest ona czysta, bez makijażu. W buzię przed każdym wyjściem wklepuję BB. 



wtorek, 15 września 2015

Anatomicals - modnie owocowy żel pod prysznic.


Hej hej, 

Nie tak dawno temu zamówiłam sobie Shiny Box, w którym znalazłam między innymi niemożliwie pachnący żel pod prysznic Anatomicals. Przyznam, że wcześniej nie miałam do czynienia z tą marką. Żel pod prysznic jak wielokrotnie powtarzałam dla mnie musi myć, pachnieć i nie podrażniać. Jeśli chcecie się przekonać, czy żel spełnił moje oczekiwania, zapraszam. 


piątek, 4 września 2015

Podkłady dla bladziochów.

Witajcie,

Bardzo często dostaję pytania dotyczące podkładów. Na te o treści "jaki podkład polecasz?", "jaki podkład będzie dla mnie dobry?" nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mogę za to nakierować na produkty, których używam na cerach suchych/tłustych, o mocnym, czy też lekkim kryciu. Zainspirowana pytaniami postanowiłam zrobić post o podkładach dla bladziochów. Jako nosicielka księżycowej opalenizny doskonale pamiętam czasy, kiedy to grzebałam w sieci szukając czegoś na me blade lica. Efekty tych poszukiwań były raz lepsze, a raz gorsze, dlatego ja postaram się to zrobić tak, by było dużo porównań. Zapraszam bladzioszki!


poniedziałek, 6 lipca 2015

Aubrey Pielęgnująca maska do włosów zniszczonych z wyciągiem z niebieskich alg i masłem shea

Witajcie,

Lubię przed myciem nałożyć coś na włosy. Niekoniecznie musi to być olej. Ostatnimi czasy często sięgam po maskę Aubrey.


Gęsta, zielono szara, połyskująca, lekko żelowa maska, którą nakładam przed myciem na suche włosy i skórę głowy. Nałożenie mimo dziwacznej konsystencji nie jest problemem, bo maska ładnie chwyta się włosia, a po chwili zastyga. 


Zapach jest jednym z tych ciężkostrawnych. Producent sugeruje, by z maską wysiedzieć co najmniej 15 minut, przyznam że jest to wyczyn. Często nakładam równorzędnie maskę na buzię, by stłumić troszkę agresywny zapach z głowy. Zdarza mi się nakładać maskę z olejem, bądź jakimś olejkiem eterycznym. 

Po nieprzyjemnych 15-20 minutach mocno moczę włosy, a następnie myję je delikatnym, aczkolwiek aromatycznym szamponem (często z olejkiem eterycznym). Robię tak, ponieważ nieprzyjemny zapach maski często zostaje na włosach i utrzymuje się jeszcze kilka godzin. Samo zmycie zaschniętej maski z włosów nie jest problemem, ponieważ rozpuszcza się ona pod strumieniem wody.

Problematyczne także w masce było otwarcie. Produkt jest zabezpieczony bardzo dobrze wieczkiem, tak dobrze, że zerwanie go było dla mnie niemalże niewykonalne (co zresztą widać na zdjęciach).



Włosy po użyciu maski wydają się być niesamowicie odżywione, lśniące (mam puszące się suche włoski, więc zaskoczenie po pierwszym użyciu było ogromne), ujarzmione i zdecydowanie bardziej elastyczne. Maska wpływa również korzystnie na skórę głowy. Moja często ulega przesuszeniom i podrażnieniom, które maska Aubrey doskonale koi.


Ogromne znaczenie ma dla mnie także fakt, że jest to produkt wegański, a przy jego powstawaniu nie ucierpiało żadne zwierzę. Maska nie zawiera także sztucznych aromatów, parabenów, glikolu, sztucznych barwników, silikonu, Phenoxyethanolu, PEGów i SLSów, składników GMO.

Cena maski zapewne dla części z Was będzie zaporowa. Na stronie BioBeauty zapłacimy za nią blisko 85 zł. Pojemność 118 ml, więc maleństwo. Na swoją obronę maska ma zdecydowanie działanie, a także to, że nie trzeba jej stosować przed każdym myciem. Produkt ten jest bardzo odżywczy, a sam producent zaleca stosowanie raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Wydajność produktu jest średnia. 


Znacie ten produkt? Może inny marki Aubrey został Waszym sprzymierzeńcem? 

czwartek, 2 lipca 2015

Energetix - ożywiamy wodę!

Witajcie,


Dziś poruszam temat rzekę, mianowicie woda, woda... dla urody i dla zdrowia. Jak dużo pić wody? Ile speców tyle odpowiedzi na to pytanie. Mnie najbardziej odpowiada odpowiedź - tyle ile domaga się organizm. Często czując głód sięgamy po wodę, a to tak naprawdę tylko pragnienie. Ważne, by wodę mieć zawsze pod ręką. Ważne by nie była to byle jaka woda. 

Dobra woda to nie tylko woda smaczna. Pijąc wodę, nie tylko gasimy pragnienie, ale także uzupełniamy wydalone z naszego organizmu substancje mineralne. Można pomóc naszym organizmom w przyswajaniu dobroci z wody poprzez jej ożywienie. Czymże jest to ożywienie? Najprościej mówięc to rozbicie struktur wody na mniejsze cząsteczki. Woda namagnesowana jest bardziej odżywcza dla naszego organizmu, wspiera metabolizm, dodaje energii i chęci do życia. To za sprawą dużej zawartości jonów ujemnych. Warto wspomnieć także o tym, że napoje ożywione zmieniają swój smak. Stają się delikatniejsze, kolokwialnie mówiąc "łatwiej wchodzą". Tyczy się to nie tylko czystej wody, ale także napojów słodzonych, drinków, czy wina.



Wodę alkaliczną (ożywioną) można uzyskać dzięki wszelkiego rodzaju jonizatorom.  Można je zamontować w kranie, można mieć je w czajniku, a można posłużyć się małym, przesłodkim gadżetem. Mowa tutaj o  mieszadełku do wody Energetix. To swego rodzaju magiczna różdżka uzdrawiająca wodę. 


Działa bardzo prosto. Do szklanki z napojem wkładam mieszadło i mieszam, mieszam, mieszam... tak przez 2-3 minuty. Jeśli nie mamy czasu na mieszanie, można zostawić pręt w wodzie na co najmniej 10 minut. Po tym czasie woda staje się ożywiona. Zdecydowanie lepiej smakuje, zdecydowanie lepiej gasi pragnienie, a także lepiej oczyszcza organizm. Dla wszystkich niedowiarków zrobiłam test. Nalałam wodę do dwóch identycznych szklanek, jedną ożywiłam, drugą nie. Dałam mężowi do spróbowania. Dodam, że mąż nie wiedział o tym, że mam takie cudo w domu. Po skosztowaniu obu wód, uznał że ta jedna jest strasznie niedobra i że do tej drugiej (ożywionej) musiałam coś dodać. 



Dla wielbicieli kwiatów dodam jako ciekawostkę, że kwiaty w ożywionej wodzie trzymają się zdecydowanie dłużej. 

Mieszadełko to kosz 135 zł. Jest starannie wykonane, do wyboru mamy żabkę, kolibra, koniczynkę, trójkąt (kostkę do gitary), a także liść. Wykończenie mieszadła jest tak wyprofilowane, że doskonale trzyma się na brzegu szklanki, kubka, dzbanka, czy butelki. 


 Odkąd używam mieszadełka, częściej i chętniej sięgam po wodę. 


Pamiętacie o piciu wody? 

czwartek, 25 czerwca 2015

Arbuzowy peeling The Secret Soap Store


Witajcie, 

Owocowe, lekkie, orzeźwiające kosmetyki uwielbiam stosować latem. Choć obecnie lata za oknem nie widać, używam właśnie takich produktów (może w ten sposób przywołam odrobinę ciepełka). Nie tak dawno temu pisałam Wam o mydełku arbuzowym, dziś przyszedł czas na jego kolegę - peeling. 



Producent mówi o nim tak: "Gruboziarnisty peeling cukrowo-solny, na bazie olejków: avocado, macadamia, arganowego, jojoba, oliwy z oliwek z dodatkiem nasion czarnuszki i ekstraktu z arbuza. Zawiera nowoczesny kompleks nawilżający. Polecany do zabiegów odżywczych, regeneracyjnych i nawilżających. Doskonały do pielęgnacji skóry odwodnionej, bardzo suchej, pozbawionej blasku i witalności."


Produkt zamknięty jest plastikowym słoiczku, dokładnie widać wielkość drobinek peelingujących oraz kuszący intensywny kolor. Pod nakrętką znajduje się fiola zabezpieczająca. 


Zapach w pudełeczku jest bardzo przyjemny, lecz historia tutaj jest taka sama jak przy mydełku - podczas kontaktu z wodą aromat staje się niemalże niewyczuwalny, a szkoda! 



Konsystencja peelingu w porównaniu z innymi produktami tego typu jest bardzo mokra, papkowata. Ma to swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych na pewno zaliczyłabym fakt, że dzięki specyficznej konsystencji produkt dobrze trzyma się ciała, nie wykrusza się i nie przelatuje przez palce. Dodatkowo jest bardzo delikatny, nie drapie. Minusem natomiast jest to, że mokry peeling szybko się rozpuszcza, przez co traci na wydajności. 



Niestety zdarzyło mi się, że peeling podrażniał mi popękane skórki przy palcach podczas aplikacji. Na ciele nie wywoływał przykrości. Wręcz przeciwnie. 

Skóra po użyciu jest wygładzona, bardzo delikatnie natłuszczona (nawet przeciwniczkom filmów nie powinno to przeszkadzać), nie wymaga użycia balsamów, czy maseł. 




Nie mam pojęcia ile kosztuje ten produkt, nie mogłam nigdzie znaleźć informacji. 

Macie, znacie, lubicie? 



poniedziałek, 18 maja 2015

Miód w kosmetyce.

Witajcie,

Miód to często niedoceniany dar natury. Ma szerokie zastosowanie zarówno w gastronomii, medycynie jak i w kosmetyce. Dziś postanowiłam skupić się na tym ostatnim, bliższym tematyce bloga zastosowaniu.

Miód nadaje się do każdego rodzaju skóry i włosów. W miodach znajduje się wiele witamin: A. B. C, D, E, aminokwasów, enzymów, soli mineralnych, czy też kwasów organicznych. To dzięki takiemu bogatemu składowi miody mają masę właściwości. Działa on między innymi:
- nawilżająco,
- kojąco,
- energizująco,
- przeciwbakteryjnie,
- przeciwzapalnie,
- przyspiesza gojenie,
- przeciwzmarszczkowo,
- zmiękczająco,
- ujędrniająco,
- wygładzająco.

Korzystając z dobrodziejstw miodu podczas pielęgnacji, można mieszać go ze składnikami, których nam potrzeba, bądź można działać solo. Osobiście lubię dodawać go do domowych maseczek, czy peelingów. 


Najprostszym peelingiem do twarzy jest zmieszanie z łyżeczką miodu połowy łyżeczki soku z cytryny oraz "zdzieraka" (może to być cukier, płatki owsiane, zmielone migdały, czy kawa). Taka mieszanka nałożona na skórę bardzo dobrze usuwa obumarły naskórek, działa rozjaśniająco i regeneracyjnie. 


W podobny sposób można wykonać peeling do ust, czy skóry głowy (w tym wypadku polecam zmieszanie miodu z cukrem - działa łagodząco i nawilżająco na skórę głowy oraz nie powoduje problemów z wypłukaniem mieszanki). 

Maski z miodem to temat rzeka. Moimi ulubionymi są te nawilżające, dodaję do nich oleje, bądź nabiał (np. maślankę). Miód plus nabiał likwidują uczucie ściągnięcia, dając ukojenie i nawilżenie skórze zmęczonej i suchej. 


Połączenie miodu z mąką ziemniaczaną i ulubionym hydrolatem jest dobrym rozwiązaniem dla cer tłustych i mieszanych, Miód oczyszcza skórę, a mąka zbiera nadmiar sebum i łagodzi podrażnienia. W efekcie po zmyciu maski możemy cieszyć się matową, czystą cerą. 


O oleju nakładanym na włosy słyszał już każdy, ale czy próbowałyście wzbogacić właściwości ulubionego preparatu o miód? Serdecznie polecam. 

Ostatnimi czasy zaopatrzyłam się w miód pochodzący z polskiej pasieki nad którą pieczę trzyma firma Gal. Jestem bardzo zadowolona z ich produktu, ponieważ spełnia wszystkie powyższe zadania. 

Wybierając miód należy pamiętać o tym, by był on dobrej jakości. Jak kupić miód by nie żałować? Warto kierować się pewnymi zasadami. Najlepiej byłoby mieć pasiekę pod nosem i kupić od sąsiada prosto od pszczółki. Niestety nie każdy, a właściwie mało kto ma taką możliwość. Dobry miód to taki, który gęstnieje. Sztuczne miody, zwłaszcza te z krajów spoza Unii Europejskiej lepiej omijać (wyjątkiem są miody Manuka) zazwyczaj nie wiadomo co się w nich kryje i nie wiadomo dlaczego rok po otwarciu nadal są lejące... Nie polecam kupowania miodów w marketach. To nie oszczędzanie, a wyrzucanie pieniędzy na produkt miodopodoby,  



Czy stosujecie miód w swojej pielęgnacji? Macie jakieś swoje ulubione przepisy na kosmetyki miodowe? 



czwartek, 30 kwietnia 2015

Paznokcie z My Secret

Witajcie, 

Dzisiejszy post mam nadzieję będzie dla Was inspiracją. Wielokrotnie pokazywałam na blogu recenzje lakierów My Secret, więc dziś pisać o nich nie będę. Idzie majówka, dla niektórych zaczęła się już dziś o czym dowiedziałam się chcąc skorzystać z ciszy w mieszkaniu (uroki mieszkania w centrum)... 

Każda z nas znajdzie na pewno podczas weekendu czas dla siebie. A skoro czas dla siebie to i o paznokcie warto zrobić. Nie przedłużając, zapraszam do obejrzenia pazurków wykonanych przez moją dobrą znajomą Agatę. 

Propozycja pierwsza z koralem (nr 215) w roli głównej.




 Propozycja druga - zestawienie którego sama nie odważyłabym się zrobić, a które w efekcie końcowym bardzo mi się podoba. To połączenie lakierów nr 215 Coral, 217 Wild Red oraz mojego ulubionego lakieru nawierzchniowego 224 Golden Flakes Top Coat.




 Propozycja trzecia jest iście wiosenna, przepełniona zielenią z topem 228 Pea Green Dots. 




Czy któraś z propozycji Agaty przypadła Wam do gustu? 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Tołpa Green nawilżanie. Krem łagodzący pod oczy.

Witajcie,

Krem po oczy to niesamowicie ważny, a jednocześnie bardzo często pomijany kosmetyk. Dlaczego tak jest? Z lenistwa, braku czasu, niewiedzy, braku odpowiedniego produktu? Tak właśnie było u mnie. Wstyd się przyznać, ale z regularnością dbania o okolicę oczu u mnie jest tak samo jak z dbaniem o stopy - jak mi się przypomni. Chcąc jednak zmotywować się do dbania regularnego dbania również za dnia, sięgnęłam po nawilżająco łagodzący krem Tołpa.


Na opakowaniu kremu możemy wyczytać masę informacji, między innymi dowiemy się, że pordukt ma za zadanie nawilżenie i zatrzymanie wody w naskórku. Łagodzenie podrażnień i wygładzanie skóry wokół oczu. Poprawę elastyczności, redukcję cieni pod oczami i przywrócenie spojrzeniu naturalnego blasku.

Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Aplikuje się łatwo, wystarczy odrobina na koniuszku palca. Dodatkowo szybko się wchłania pozostawiając skórę gładką. Idealny pod makijaż oraz do stosowania na noc.


Tołpa Green jest jednym z nielicznych kremów, które nie podrażniają moich oczu. Nie zauważyłam uczucia pieczenia, czy zaczerwienienia. Wręcz przeciwnie, produkt łagodzi okolice oczu i przynosi ulgę po ciężkim dniu.


W składzie nie znajdziemy substancji zapachowej, sztucznych barwników, PEG - ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu.

Znajdziemy za to między innymi torf tołpa, ekstrakt z nasion bawełny, ekstrakt z korzenia irysa.


Stosuję krem od początku marca, zauważyłam zdecydowaną poprawę nawilżenia skóry oraz zmniejszenie sińców pod oczami.


Cena kremu to około 20 zł za 17 ml. Patrząc na poziom zużycia, starczy na 2 - 3 miesiące.

Jaki jest Wasz ulubiony specyfik pod oczy?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Naturalne filtry przeciwsłoneczne.

Witajcie, 


Gdy tylko pojawia się pierwsze słońce, wiele z nas (z obserwacji wynika, że zwłaszcza mamy) zaczyna się rozglądać za filtrami. Zaczynamy zadawać sobie pytanie, jak wybrać. Chemiczny, mineralny? A może olej? Dziś będzie o tym co lubię najbardziej, czyli o olejach. 

Oleje mają masę właściwości i zastosowań o tym wie zapewne większość z Was. Ale czy wiedzieliście o tym, że mogą one chronić nas również przed poparzeniami słonecznymi? Dla mnie są doskonała alternatywą dla filtrów mineralnych, które są komedogenne. Oleje mogę dobrać do potrzeb mojej skóry, tak by nie zatykały porów, a jednocześnie odżywiały. Używamy ich familijnie od dwóch lat. Zimą masło shea, a latem przy mocnej ekspozycji słonecznej olej z pestek malin lub z kiełków pszenicy. 


Jaki poziom ochrony dają nam oleje? 


Olej z pestek malin: SPF 28-50
Olej z nasion marchwi: SPF 38-40
Olej z kiełków pszenicy: SPF 20
Olej z awokado: SPF 4-15
Oliwa z oliwek: SPF 2-8 

Olej kokosowy: SPF 2-8
Olej macadamia: SPF 6
Olej rycynowy: SPF 6
Olej arganowy: SPF 6
Masło shea: SPF 6
Olej migdałowy: SPF 5

Wybierając olej należy zwrócić uwagę na jego jakość. Kupujmy w sprawdzonych miejscach oleje nierafinowane w ciemnych szkłach. Plastiki niekorzystnie wpływają na właściwości niektórych olei. Słońce również. 


Przy okazji tego wpisu postanowiłam przypomnieć również ten, który dotyczył szkodliwości filtrów -> klik. 




Jaką ochronę przeciwsłoneczną stosujecie? 

piątek, 10 kwietnia 2015

Trind Cuticle Balsam

Witajcie,

Cierpicie z powodu przesuszonych, pękających, bolących skórek wokół paznokci? Jedziemy na tym samym wozie. Moje skórki wyglądają czasem tak źle, że czuję się jak trędowata. Znacie to? Od ponad miesiąca stosuję preparat do pielęgnacji skórek Trind. Chcecie wiedzieć jak się sprawdza? Zapraszam. 


Trind Cuticle Balsam jest dedykowany osobom cierpiącym z powodu brzydkich skórek. Na stronie producenta znajdziemy informację dotyczącą tego, że "preparat zawiera duo-liposomy. Są to specjalne liposomy pobudzające skórę do wytwarzania większej liczby nowych, a jednocześnie jakościowo lepszych komórek."


Skład przedstawia się następująco:


W ładnym, w moim odczuciu dziewczęcym opakowaniu (charakterystycznym dla Trind), znajduje się różowy balsam. Aplikator to pędzelek dokładnie taki, jak w lakierach do paznokci. Trzonek pędzelka jest bardzo wygodny, długi i spłaszczony, dzięki czemu doskonale się nim manewruje i nie wyślizgnie się z rąk. 




Balsam do wchłonięcia się potrzebuje około 2-3 minut. Po tym czasie skóra jest gładka. Nie pozostaje żadna tłusta warstwa. Należy wspomnieć, że nakładanie preparatu na poranione mocno strefy może wywołać chwilowe uczucie dyskomfortu. 

Preparat pięknie pachnie, świeżo, delikatnie kwiatowo. Zapach utrzymuje się do pierwszego umycia rąk. 


Przy stosowaniu raz dziennie (zazwyczaj na noc) problemy ze skórkami zostały znacznie zmniejszone. Skórki narastające na paznokcie przestały się pojawiać, a skórki pękające pojawiały się zdecydowanie rzadziej.  Gdy przestałam stosować preparat problem znów zaczął wracać. Nie w tak ogromnym stopniu jak wcześniej, jednak czuję się w obowiązku o tym wspomnieć.  Stosując  Trind zauważyłam przyspieszoną regenerację zniszczonych skórek.

Na poniższych zdjęciach przedstawiam Wam efekty, które osiągnęłam po miesięcznej kuracji.




Cena preparatu to niemalże 59 zł. Przekładając jednak cenę na wydajność i działanie, myślę że warto. 

Znacie produkty Trind? Jak się mają Wasze skórki? 

środa, 1 kwietnia 2015

My Sercet Beauty Elixir Make Up

Witajcie,

O idealnym podkładzie marzy każda z nas. My Secret wychodzi nam na przeciw i wypuszcza na rynek podkład Beauty Elixir, który według obietnic pozostawia skórę jedwabiście gładką. Czy to prawda? Zapraszam na recenzję.



W plastikowej tubie znajduje się 30 ml podkładu o średniej gęstości i dużej wydajności. Do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne. Numerki znajdują się na naklejkach, które są jednocześnie zabezpieczeniem przed otwarciem produktu w sklepie. Fajny pomysł, aczkolwiek mając wszystkie odcienie, trzeba sobie naklejki przykleić w inne miejsce, by nie musieć za każdym razem szukać poprzez odkręcanie tego właściwego koloru. 



Podkład nakłada się bezproblemowo zarówno palcami jak i pędzlami. Nie jest wyczuwalny na buzi, a dzięki dokładaniu produktu można z powodzeniem dozować siłę krycia. Beauty Elixir to moim zdaniem podkład na dzień. Cery mocno trądzikowe mogą nie być zachwycone efektem, jaki uzyskają, ponieważ nie zakryje wszystkiego bez wsparcia kamuflażem. Podkład nie wysusza skóry, wręcz delikatnie ją nawilża. Nie podkreśla suchych skórek. 


Kolorystyka przedstawia się następująco. 


 Od lewej: numer 3, 2, 1 (w rzeczywistości 2 ma mniej żółtych tonów).

 Od lewej: numer 1, 2, 3.


 Od lewej: numer 1, 2, 3.

Jak widać na załączonych zdjęciach, numer 1 jest jasny, dość mocno żółty. Dla mnie odrobinę za bardzo. Można go jednak z powodzeniem zneutralizować numerem 2, bądź pudrem o różowych tonach, co zdarzało mi się robić. 

Myślę, że cery suche i normalne będą bardzo zadowolone z tych produktów. Cery tłuste z mniejszymi problemami też będą zadowolone. Podkłady utrzymują się ładnie nawet do 6 godzin. Po tym czasie wymagają drobnej korekty zwłaszcza u problematycznych cer.


Postanowiłam pokazać Wam moją cerę, której stan obecnie jest tragiczny (zmiana oleju ze słodkich migdałów na krem nie była dobrym pomysłem).


Poniżej jedna warstwa niechlujnie nałożonego palcami Beauty Elixir. Specjalnie niedociągnięty do linii żuchwy, aby pokazać Wam o ile za żółty jest u takiego bladzioszka jak ja. 


Poniżej Beauty Elixir nałożony pędzlem typu flat top. 


Beauty Elixir nałożony flat topem i przypudrowany. 



Sami oceńcie efekty. Dla mnie wystarczające na dzień, aczkolwiek  na większe wyjście sięgnęłabym po coś mocniej kryjącego.

Cena podkładu to 12,99 zł za 30 ml. Dostępny w Drogeriach Natura.

Jak Wam się podoba efekt? Skusicie się?