Witajcie,
Krem po oczy to niesamowicie ważny, a jednocześnie bardzo często pomijany kosmetyk. Dlaczego tak jest? Z lenistwa, braku czasu, niewiedzy, braku odpowiedniego produktu? Tak właśnie było u mnie. Wstyd się przyznać, ale z regularnością dbania o okolicę oczu u mnie jest tak samo jak z dbaniem o stopy - jak mi się przypomni. Chcąc jednak zmotywować się do dbania regularnego dbania również za dnia, sięgnęłam po nawilżająco łagodzący krem Tołpa.
Na opakowaniu kremu możemy wyczytać masę informacji, między innymi dowiemy się, że pordukt ma za zadanie nawilżenie i zatrzymanie wody w naskórku. Łagodzenie podrażnień i wygładzanie skóry wokół oczu. Poprawę elastyczności, redukcję cieni pod oczami i przywrócenie spojrzeniu naturalnego blasku.
Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Aplikuje się łatwo, wystarczy odrobina na koniuszku palca. Dodatkowo szybko się wchłania pozostawiając skórę gładką. Idealny pod makijaż oraz do stosowania na noc.
Tołpa Green jest jednym z nielicznych kremów, które nie podrażniają moich oczu. Nie zauważyłam uczucia pieczenia, czy zaczerwienienia. Wręcz przeciwnie, produkt łagodzi okolice oczu i przynosi ulgę po ciężkim dniu.
W składzie nie znajdziemy substancji zapachowej, sztucznych barwników, PEG - ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu.
Znajdziemy za to między innymi torf tołpa, ekstrakt z nasion bawełny, ekstrakt z korzenia irysa.
Stosuję krem od początku marca, zauważyłam zdecydowaną poprawę nawilżenia skóry oraz zmniejszenie sińców pod oczami.
Cena kremu to około 20 zł za 17 ml. Patrząc na poziom zużycia, starczy na 2 - 3 miesiące.
Jaki jest Wasz ulubiony specyfik pod oczy?
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)