Witajcie,
Lato to czas orzeźwiających zapachów i lekkich konsystencji. Chyba każdy się ze mną zgodzi.
Dziś opowiem Wam o żelu pod prysznic, który urzekł mnie swoim zapachem, a wpadł w moje łapki zupełnie przez przypadek. Robiąc kolorówkowe zakupy w Naturze, Pani w kasie poinformowała mnie o promocjach na żele Seyo. Jako, że lubię nowości, a ten produkt był mi całkowicie obcy wzięłam bez zastanowienia (i bez wąchania, bo lody przed sklepem topiły się w łapkach Małżona). Powąchany po przyjeździe do domu od razu powędrował ze mną pod prysznic. Intensywny, orzeźwiający zapach fig z nutą granatu, w połączeniu z kuszącą czerwienią to jest to.
Producent obiecuje nam niewiele:
Tak naprawdę to wystarczy. Od żelu pod prysznic wymagam, by nie podrażniał mojej skóry, dobrze oczyszczał i dawał chwilę zapomnienia. Seyo spełnia moje oczekiwania.
Cena to około 7 zł za 500 ml. W promocji można go mieć za piątaka.
Ten dobrze pieniący się produkt niestety bez wad nie jest. Jego urzekający zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. Dodatkowo konsystencja jest dość wodnista, więc może spływać między palcami.
Mimo konsystencji, żel jest moim numerem jeden w tym sezonie. Gdy tylko osiągnie status denka, zaopatrzę się w kolejny. Może tym razem postawię na grejpfruta i marakuję? Kto wie!
Znacie ten żel? Lubicie produkty Seyo?