poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Naturalne filtry przeciwsłoneczne.

Witajcie, 


Gdy tylko pojawia się pierwsze słońce, wiele z nas (z obserwacji wynika, że zwłaszcza mamy) zaczyna się rozglądać za filtrami. Zaczynamy zadawać sobie pytanie, jak wybrać. Chemiczny, mineralny? A może olej? Dziś będzie o tym co lubię najbardziej, czyli o olejach. 

Oleje mają masę właściwości i zastosowań o tym wie zapewne większość z Was. Ale czy wiedzieliście o tym, że mogą one chronić nas również przed poparzeniami słonecznymi? Dla mnie są doskonała alternatywą dla filtrów mineralnych, które są komedogenne. Oleje mogę dobrać do potrzeb mojej skóry, tak by nie zatykały porów, a jednocześnie odżywiały. Używamy ich familijnie od dwóch lat. Zimą masło shea, a latem przy mocnej ekspozycji słonecznej olej z pestek malin lub z kiełków pszenicy. 


Jaki poziom ochrony dają nam oleje? 


Olej z pestek malin: SPF 28-50
Olej z nasion marchwi: SPF 38-40
Olej z kiełków pszenicy: SPF 20
Olej z awokado: SPF 4-15
Oliwa z oliwek: SPF 2-8 

Olej kokosowy: SPF 2-8
Olej macadamia: SPF 6
Olej rycynowy: SPF 6
Olej arganowy: SPF 6
Masło shea: SPF 6
Olej migdałowy: SPF 5

Wybierając olej należy zwrócić uwagę na jego jakość. Kupujmy w sprawdzonych miejscach oleje nierafinowane w ciemnych szkłach. Plastiki niekorzystnie wpływają na właściwości niektórych olei. Słońce również. 


Przy okazji tego wpisu postanowiłam przypomnieć również ten, który dotyczył szkodliwości filtrów -> klik




Jaką ochronę przeciwsłoneczną stosujecie? 

36 komentarzy:

  1. Mam olejek marchwiowy i jest naprawdę świetny,mieszam go z migdałowym i mam naturalny produkt przy opalaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej ze słodkich migdałów to mój numer jeden w pielęgnacji cery :)

      Usuń
  2. Fajny i przydatny post :) ja kiedyś do ochrony niczego nie używałam. Wiem byłam głupia :p teraz bardzo lubię kremy z filtrami od ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście należę do tych lubiących księżycową opaleniznę, dlatego zawsze zabezpieczałam skórę przed słońcem. Niestety filtry chemiczne nie dawały mi wystarczającej ochrony, co nie raz kończyło się poparzeniem. Odkąd stosuję oleje problem zniknął :)

      Usuń
  3. Fajny i przydatny post :) ja kiedyś do ochrony niczego nie używałam. Wiem byłam głupia :p teraz bardzo lubię kremy z filtrami od ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się czaję na olej z pestek malin:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy post, nie miałam o tym pojęcia :) Ale olejki stosuję na noc, więc się pewnie nie liczy.... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okresie letnim polecam spróbowanie na dzień zamiast filtra chemicznego :)

      Usuń
  6. Przydatny post, rozejrzę się za tymi olejami przed latem.

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy takie naturalne oleje zostawiają na skórze tłustą warstwę? Brudzą ubrania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre zostawiają tłustą warstwę inne nie. Osobiście jestem fanką oleju z pestek malin, ponieważ daje nam najwyższą ochronę i nie zostawia tłustej warstwy. Szybko się wchłania, nie brudzi chociaż ma delikatnie żółtą barwę. Polecam przeczytanie posta dotyczącego właśnie tego oleju. Odnośnik jest powyżej.

      Usuń
  8. Nie używam wysokich filtrów, bo przy mojej karnacji nie czuję takiej potrzeby. W tym roku na pewno użyję oleju :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za ten wpis. Bardzo ciekawy:)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że oleje są naturalnymi filtrami przeciwsłonecznymi! Dziękuję, dzięki Tobie się dowiedziałam ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. coś dobrego dla zabezpieczenia włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Jojoba ma SPF 4. W poście wypisałam tylko część olei, skupiając się głównie na tych dających najwyższą ochronę :)

      Usuń
  13. Przyznam się bez bicia, nigdy nie używałam filtrów do twarzy, nawet latem na plaży. Może w te wakacje się opamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow! Kompletnie nie miałam o tym pojęcia :) Bardzo przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, wiedziałam zaledwie o kilku,że mają takie działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. super post i od razu notuję informację,a blog dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. musze jakis olejek sobie kupic

    mogłabyś poklikać u mnie w poście ? http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam olej z nasion marchwi ale barwi za mocno moją skórę. Myślę, ze suszę się na ten z pestek malin :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy i przydatny post. Własnie jestem na etapie szukania dobrego filtra przeciwsłonecznego. Może tym razem skuszę się na te naturalne. W szczególności ten z malin. Od czego zależy wielkość ochrony? Od jakości oleju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie tak. Dlatego ważna jest jakość oleju;)

      Usuń
  20. Nie wiedziałam, że olej z pestek malin ma aż tak wysoki filtr! Człowiek uczy się całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś nie potrafię zaufać takim naturalnym filtrom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, a przekonasz się, że warto ;)

      Usuń
  22. bardzo ciekawy post :) ja jestem zielona w tej dziedzinie :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawe, ile oleju trzeba na twarz nałożyć żeby tak naprawdę miał tak wysoki faktor ochrony przed UV jak napisałaś. Obawiam się, że sporo. Ja używam póki co filtrów w kremie, kiedyś stosowałam mineralne a teraz chemiczne lub mieszane.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przykro powiedzieć, ale jako iż nie mam czasu się opalać nie stosuje tego typu ochrony :(

    OdpowiedzUsuń
  25. a ja nie stosuje filtrow ;p ani olejow

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam pojęcia, że takie oleje mogą być naturalnymi filtrami.

    OdpowiedzUsuń