Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blond. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 sierpnia 2014

Laboratorium Pilomax - szampon codzienny do włosów jasnych Wax Daily


Witajcie, 


Szampon idealny. Już odchodziłam od złudzeń, że kiedykolwiek go znajdę. Ilość butelek w mojej łazience rosła w zastraszającym tempie. Pewnego dnia zawitał u mnie Wax Daily z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem, który w mgnieniu oka wypędził kolekcję lepiej, bądź gorzej trafionych produktów do włosów. 



Nie obeszło się jednak bez strachu. Bałam się, że po odejściu od mojego szamponu neutralizującego będę miała na głowie żółtko. Nic bardziej mylnego. Szampon z Laboratorium Pilomax nie wymywa mojego koloru i nie zostawia żółtych odcieni. Może włosy nie są już pięknie popielate, ale za to mają ładną nutę blondu. 


Konsystencja dość gęsta, dlatego dobrze jest stosować metodę kubeczkową. Gdy nie mieszałam go z wodą, miałam wrażenie że jest to produkt bardzo niewydajny. 

Zapach szamponu jest bardzo przyjemny. Delikatny, naturalny, świeży, taki jak lubię. Niestety krótko utrzymuje się na włosach. 


Zamknięcie należy do moich ulubionych, można je obsługiwać jedną ręką. 

Szampon delikatnie lecz skutecznie oczyszcza włosy i skórę mojej głowy. Nie wywołuje uczucia świądu. Niestety plącze włosy, co motywuje mnie do nałożenia odżywki. Swoją drogą nie ma się co dziwić. Producent sam zaznacza na opakowaniu, że to szampon do stosowania przed odżywki i maski. Moje włosy odkąd regularnie stosuję szampon sprawiają wrażenie bardziej nawilżonych, znacznie przyjemniejszych w dotyku i mniej sianowatych. 

Co tak dobrze na mnie wpływa? 


Cena 23 zł za 200 ml. Można zakupić tutaj -> klik



Jestem pewna, że sięgnę po ten szampon ponownie. Spełnił wszystkie moje oczekiwania. 


Znacie? Lubicie? Co sądzicie?

piątek, 25 lipca 2014

Precz żółtym włosom - Szampon rewitalizujący kolor Joanna.


Witajcie, 


Jako osoba z rozjaśnianymi włosami walczę z paskudną, przebijająca się spod farby żółcią. Nie chcę często farbować włosów na chłodne, neutralizujące kolory, ponieważ moje sianko już wystarczająco dużo wycierpiało. Z pomocą przychodzi Joanna, a dokładniej szampon, którego zadaniem jest przywrócenie popielatych odcieni moich włosów. 



W butelce z pompką mieści się 500 g atramentowego szamponu. Jego konsystencja jest troszkę gęściejsza od większości szamponów dostępnych na naszym rynku, dlatego mnie wystarcza jedno, maksymalnie dwa naciśnięcia pompki (która swoją drogą podaje małe ilości produktu). Niestety konsystencja produktu sprawia, że w pompce tworzy się brudzący glutek. 



Zapach szamponu jest wspaniały. Intensywne porzeczki zostają na naszych włosach bardzo długo. 



Szamponem myję włosy i pozostawiam go na... no właśnie, na ile!? Producent na opakowaniu umieszcza informacje o pozostawieniu szamponu na kilka minut, co jednak nie jest odpowiedzią na moje pytanie. Pytając o to samo w sklepie usłyszałam odpowiedź - "należy próbować, co wyjdzie to będzie". Niezbyt miłe, ale próbowałam. Nie chciałam, by moje włosy zbyt drastycznie pociemniały, bądź co gorsza nabrały fioletowej barwy (od tego mam swój krem koloryzujący Revlon --> klik!). Zależało mi na usunięciu żółtej barwy. Przy pierwszym użyciu szampon trzymałam około 4 minut - efekt marny, właściwie niewidoczny. Przy kolejnym przetrzymałam do 7 minut - włosy były mniej żółte, ale nadal przebijała się ta nuta. Następnie szampon został na mojej głowie 10 minut - efekt zadowalający - żółć zniknęła, ale odcień był jakiś taki nijaki. Postanowiłam zaryzykować. Nałożyłam szampon na włosy o trzymałam go ponad 15 minut. Efekt był jak po koloryzacji - piękny, przepiękny popiel!

Po takim zabiegu włosy mogą być splątane. Aby uniknąć nakładania odżywki i spłukiwania uzyskanego efektu, zabezpieczam włosy odżywką bądź maską przed myciem. 



Myjąc włosy mogą ucierpieć Wasze dłonie. Produkt nie zawsze chce się zmyć z nich za pierwszym podejściem, zwłaszcza z suchych skórek na rękach i przy paznokciach. 


Szampon trzymany na włosach około 20 minut powoduje u mnie uczucie dyskomfortu w okolicach skalpu. Jest to jednak moje bardzo podrażnione miejsce zatem pewnie u większości z Was nie wywoła żadnej reakcji. 



Producent obiecuje nie tylko upragniony kolor, ale także wzmocnienie struktury włosów i nadanie im zdrowego wyglądu. Jak się do tego ustosunkuję? Moje włosy są i pewnie będą siankiem. 
Z masek i olejów nie zrezygnuję. 


Cena to około 20 zł. Tragedii nie ma, zwłaszcza że to wydajny kolega. 


Jak walczycie z żółcią na włosach drogie blond koleżanki? Zainteresowałam Was tym szamponem?

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jak dbać o włosy rozjaśnione, suche, zniszczone, kręcone?


Witajcie, 

Dzisiejszy post poświęcam włosom. Dlaczego akurat rozjaśnionym? Ponieważ włosy rozjaśnione wymagają zupełnie innych sposobów pielęgnacji, ciężej się je zapuszcza i trzeba z nimi obchodzić się delikatnie. Porady w poście idealnie sprawdzą się u wszystkich właścicieli włosów wysokoporowatych.  

(foto. znalezione w sieci)

Jak wiecie moja włosowa historia (klik!) jest długa i ciągle coś się w niej zmienia. Od kilku miesięcy jestem szczęśliwą posiadaczką szalonych kolorów, niecodziennych odcieni i to wszystko na rozjaśnionych włosach. Zejście z czerwieni włosy odczuły dość boleśnie. Mimo radykalnego ścięcia zrobiło się sianko. Jak je pokonałam? Już wyjaśniam. 

Włosy rozjaśnione to włosy wysokoporowate. Ich łuski są rozchylone przez co włosy są suche, łamliwe i kruszące się. Sprzymierzeńcami takich włosów są oleje, silikony, zabiegi laminowania, proteiny, emolienty, humektanty i podcinanie. Wrogami zaś są suszarki, lokówki, prostownice, niekorzystne warunki atmosferyczne, alkohol oraz rozjaśnienie w domowym zaciszu. 


Jak rozjaśnić, by nie płakać? 

Przede wszystkim należy znaleźć dobrego fryzjera. Takiego, który doradzi nam jak bardzo możemy rozjaśnić włosy na raz i na jakiej wodzie utlenionej. To ważne, ponieważ rozjaśnienie w domowym zaciszu może skończyć się katastrofą. W popularnym rozjaśniaczu (Joaśka:P) jest bardzo silna woda utleniona, która owszem rozjaśni włosy bardzo szybko, ale narobi wiele szkód. Zatem jeśli naprawdę chcecie zaszaleć z włosami, wybierzcie się do specjalisty. Czasem dojście do upragnionego koloru potrwa dłużej, niż byście się tego spodziewały, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano. 

Jak myć, by nie zniszczyć?


Najlepszą metodą jest OMO (dla niewtajemniczonych Odżywka, Mycie, Odżywka). Ten sposób zabezpiecza delikatne i podatne na uszkodzenia włosy. Osobiście, gdy się spieszę i nie mam czasu na OMO, używam metody kubeczkowej (odrobina delikatnego szamponu wymieszana w kubeczku z wodą) i nakładam odżywkę bez spłukiwania. Po umyciu włosów nie należy zapominać o odżywce, a co najmniej 2 razy w tygodniu o masce.

Jaki olej wybrać?
Nie każde włosy lubią każdy olej. Włosy rozjaśnione lubią oleje wielonienasycone z dużą zawartością omega 6 i omega 3. Dlaczego akurat te? Ponieważ są to oleje najmniej wnikające, wypełniają otwarte łuski włosów. U mnie najlepiej sprawdzają się oleje: lniany, z kiełków pszenicy, z nasion malin i słonecznikowy. 

Do włosów rozjaśnionych nadadzą się także oleje jednonienasycone, z duża zawartością omega 9. Z tych u mnie sprawdza się: oliwa z oliwek i olej ze słodkich migdałów. 

Czym laminować? 
Jako, że włosy rozjaśnione lubią kwasy tłuszczone wielonienasycone i jednonienasycone to warto laminować je siemieniem lnianym. W 100 g siemienia, blisko połowa to te kwasy! 


Co z tymi silikonami? 
Są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy silikonów w produktach do włosów. Osobiście uważam, że silikony robią dobrze włosom bardzo zniszczonym. Oblepiają je poprawiając ich wizualny stan, a jednocześnie zabezpieczają przed uszkodzeniami mechanicznymi. Warto pamiętać jednak, by nie stosować produktów z alkoholem, które niestety często towarzyszą silikonom. 




A Wy jakie macie włosy? Chcecie więcej postów do poczytania? 

Nawiasem mówiąc - tak mniej więcej prezentuje się mój nowy kolor!