Witajcie,
Szampon idealny. Już odchodziłam od złudzeń, że kiedykolwiek go znajdę. Ilość butelek w mojej łazience rosła w zastraszającym tempie. Pewnego dnia zawitał u mnie Wax Daily z wierzbą białą, pokrzywą i pantenolem, który w mgnieniu oka wypędził kolekcję lepiej, bądź gorzej trafionych produktów do włosów.
Nie obeszło się jednak bez strachu. Bałam się, że po odejściu od mojego szamponu neutralizującego będę miała na głowie żółtko. Nic bardziej mylnego. Szampon z Laboratorium Pilomax nie wymywa mojego koloru i nie zostawia żółtych odcieni. Może włosy nie są już pięknie popielate, ale za to mają ładną nutę blondu.
Konsystencja dość gęsta, dlatego dobrze jest stosować metodę kubeczkową. Gdy nie mieszałam go z wodą, miałam wrażenie że jest to produkt bardzo niewydajny.
Zapach szamponu jest bardzo przyjemny. Delikatny, naturalny, świeży, taki jak lubię. Niestety krótko utrzymuje się na włosach.
Zamknięcie należy do moich ulubionych, można je obsługiwać jedną ręką.
Szampon delikatnie lecz skutecznie oczyszcza włosy i skórę mojej głowy. Nie wywołuje uczucia świądu. Niestety plącze włosy, co motywuje mnie do nałożenia odżywki. Swoją drogą nie ma się co dziwić. Producent sam zaznacza na opakowaniu, że to szampon do stosowania przed odżywki i maski. Moje włosy odkąd regularnie stosuję szampon sprawiają wrażenie bardziej nawilżonych, znacznie przyjemniejszych w dotyku i mniej sianowatych.
Co tak dobrze na mnie wpływa?
Cena 23 zł za 200 ml. Można zakupić tutaj -> klik
Jestem pewna, że sięgnę po ten szampon ponownie. Spełnił wszystkie moje oczekiwania.
Znacie? Lubicie? Co sądzicie?











