Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deni carte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deni carte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2016

Deni Carte puder ryżowy matujący.


Witajcie Moi Mili, 

Wracam do Was. Ostatni czas nie był dla mnie łaskawy, więc odeszłam z blogosfery. Nie będę zalewać Was tu prywatą. Niemniej jednak mam zamiar zalać Was opiniami o produktach, które ciągle testowałam, o których na bieżąco zapisywałam sobie spostrzeżenia. 
Dziś przedstawię Wam puder ryżowy, który stosowałam niemalże przez całe wakacje. Mowa tutaj o pudrze transparentnym Deni Carte. 





czwartek, 19 lutego 2015

Korektor w płynie Deni Carte


Witajcie, 

Dzisiejszy post będzie dotyczył kosmetyku poniekąd wielofunkcyjnego. Korektor w płynie Deni Carte według producenta można stosować na niedoskonałości cery, a także na cienie pod oczami. 
Jak się sprawdził? 


W "błyszczykowym" opakowaniu z pacynką znajduje się produkt o bardzo kremowej konsystencji o potężnych właściwościach maskujących. Jest bardzo wydajny. 

Ogromnym atutem jest to, że nie wchodzi on w zmarszczki, czy pory, co niestety często zdarza się produktom tak mocno kryjącym. 




Trzyma się na swoim miejscu kilka godzin, nie łatwo go zetrzeć. 

W składzie korektora znajdziemy: 


Ingredients: Aqua, Cyclopentasiloxane, Paraffinym Liquidum, Ethylexyl Cocoate, Propylene Glycol, Steareth-21, Steareth-2, Talc, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Caprylic/Capric Triglyceride, Isocetyl Stearoyl Stearate, Prunus Amygdalus, Dulcis Oil, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bisabolol, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Copernicia Cerifera Cera, Phynoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Alumina, Glycerin, EDTA, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, +/-[CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499].

Ze względu na parafinę w składzie na wysokim miejscu zrezygnowałam z nakładania go na twarz. Miałam nadzieję, że korektor posłuży mi do maskowania sińców pod oczami. 




Kolor - niestety go skreśla. Próbowałam dać mu wiele szans, na sobie i na klientkach. Niestety, ma w sobie za dużo pomarańczowych tonów. Próbowałam kłaść go na podkład i pod podkład. Efekt - pomarańcz zawsze wychodził, zwłaszcza u osób z jaśniejszą skórą, a przecież mam numer 1, czyli najjaśniejszą opcję. Wielka szkoda. Ten korektor ma ogromny potencjał, tylko kolorystycznie dał ciała. Przydałyby mu się właściwości rozświetlające, może wtedy wybroniłby się u osób z ciemniejszą karnacją i żółtymi tonami. 




Cena to niespełna 10 zł. 

\

Może ktoś z Was ma ten produkt i jest zadowolony?


Na FB trwa lakierowe rozdanie, serdecznie zapraszam. 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Recenzja porównawcza kredek Deni Carte.


Witajcie, 

Kredka do oczu, zwłaszcza ta czarna gości w kosmetyczkach większości z nas. Mało tego, jest jednym z pierwszych kosmetyków kolorowych, po jakie sięgają młode dziewczyny. Czym się kierować przy jej zakupie? Trwałością, intensywnością koloru? Warto zadać sobie pytanie do czego nam taka kredka jest potrzebna, bo wbrew pozorom to bardzo wielofunkcyjny produkt. 




Zacznę od opcji najtańszej, czyli kredki drewnianej wodoodpornej. Jako jedyna występuje w 9 odcieniach. Warto dodać, że ma dokładnie taki sam skład jak drewniana konturówka do ust, a gdy dodamy jej kolory, mamy bardzo dużą gamę. Jest w czym wybierać. Kolor jednak to nie wszystko. 

Kredka jest najtwardszą z opisywanych dziś przeze mnie. Nie używana dłuższy czas zasycha, tworzy się na niej szara skorupka, którą trzeba ściąć temperówką. Jej twardość sprawia, że nie roluje się na oku, więc jest doskonała jako baza pod ciemne makijaże. Rozetrzeć da się ją jedynie palcem i to zaraz po aplikacji. Trwałość porównam na końcu. 

Kolor minimalnie wpadający w brąz.


Cena 7,40 zł


Kredka 24h  - to średniej twardości propozycja. Konsystencja rzekłabym dość ciężka. Po nałożeniu na linię wodną, czułam ją przez pewien czas. Da się ją rozcierać twardszymi pędzlami, ale również trzeba to robić bardzo szybko, bo zastyga. 

 Kolor - hymmm... bliżej jej do grafitu, niż do nasyconej czerni, jednak gdy nałoży się jej kilka warstw kolor nabiera wyrazu. Innych opcji kolorystycznych Deni nie posiada w ofercie.

Cena to 14,90 zł


Kredka żelowa - niesamowicie miękka. Łatwo rozetrzeć ją nawet miękkim pędzelkiem i nie trzeba robić tego od razu. Kredka sprawia wrażenie takiej, która nigdy nie zastyga. Linię wodną pomalują nią z łatwością nawet osoby o bardzo wrażliwych oczach. Niestety może się rozmazywać i rolować.

Kolor - niesamowicie nasycona czerń. Innych opcji kolorystycznych Deni nie posiada w ofercie (a szkoda!). 

Cena to 14,90 zł. 

O wszystkich kredkach producent pisze, że są czarne. O tym, że czerń, czerni równa nie jest wspomniałam wyżej, a teraz pokażę. Dodam, że nacisk podczas rysowania kresek był taki sam. 


Od lewej - kredka żelowa, kredka 24 h i kredka drewniana.

Kredka żelowa zdecydowanie wygrywa walkę o miano najpiękniejszej czerni. 

Również o każdej kredce producent pisze, że jest wodoodporna. To też sprawdziłam w bardzo łatwy sposób. Zmoczyłam wacik zwykła kranówą i za pierwszym razem przetarłam wzdłuż kresek bez użycia jakiejkolwiek siły. 



Kredka żelowa rozmazuje się od razu. 24 h traci kolor i minimalnie się rozmywa, a kredka drewniana blednie, bez żadnego rozmycia. 

Ponawiam próbę z wacikiem, tym razem przytrzymuję trzy sekundy i przejeżdżam wszerz kresek. 



Kredka żelowa zdecydowanie najgorzej przeszła ten test. 24 h tym razem również się zaczęła rozmywać, a kredka drewniana wydaje się być bez większych zmian. 


Jest godzina 22.30, test robiłam rano. Od tego czasu moje ręce były milion razy w wodzie z detergentami i mydłem. Kredka żelowa jest plamą szarości, kredka 24 h nadal jest kreską o kolorze niemalże takim jak na powyższym zdjęciu, a z kredki drewnianej nie pozostało nic. 

Gdybym miała wybrać najlepszą z powyższych miałabym problem. Na pewno nie byłaby nią kredka drewniana, choć nie mówię, że jest jakaś mega zła. Jest po prostu przeciętna. Kredka żelowa ma ogromny plus za konsystencję i pigmentację, jednak fakt, że lubi się rozmazać jest sporym zarzutem. Propozycja, którą producent nazwał 24 h mimo tego, że trzeba się nią namachać, by uzyskać perfekcyjny odcień dostaje miano najlepszej z Deni. Jest precyzyjna i trwała, a na tym mnie zależy najbardziej. 

Na koniec dodam, że każda z kredek ma wymiar klasycznego ołówka, dlatego temperowanie ich nie jest problemem.


(na linii wodnej jedno pociągnięcie kredki żelowej) 

Znacie kredki Deni Carte? Która z nich sprostałaby Waszym wymaganiom? 

czwartek, 6 listopada 2014

Deni Carte - puder mineralny matujący nr 1.

Witajcie, 


Dziś słów kilka o pudrze, którym zainteresowała się spora część z Was po zobaczeniu mojego zdjęcia na FB. Nic dziwnego, ponieważ efekt jaki daje nam puder matujący Deni Carte jest zaskakujący. 



Gdy przyszedł do mnie, nie spodziewałam się że zrobi taką furorę. Bałam się wręcz, że będzie za ciemny, za mocny. Okazało się jednak, że produkt ten jest półtransparentny.



Konsystencja jest bardzo przyjemna. Delikatny proszek lekko sklejający się ze sobą, tworzący małe, miękkie gródki. Sprawia wrażenie wilgotnego. Nabrany na pędzel mimo to bez problemu się aplikuje. Pamiętajcie o tym, by puder wklepywać/wciskać, a nie omiatać nim twarz. Wciśnięty w podkład, czy też krem BB ładnie się połączy, utrwali i zmatowi całość. 



Jeśli już jesteśmy przy macie. Na cerach tłustych i mieszanych utrzyma się do 4 godzin, następnie skóra będzie domagała się ściągnięcia nadmiaru sebum i dołożenia produktu. Cery nie wydzielające dużej ilości łoju nie będą wymagały poprawek. 

Puder ma właściwości przypominające lekko kryjący podkład mineralny. Wyrównuje strukturę skóry, chowa pory nie zapychając ich, nie tworzy maski, czy efektu "córki młynarza". Nadaje delikatny kolor. 


Mój puder ma odcień numer 1. Wygląda zupełnie inaczej niż na stronie producenta. Jest naprawdę jaśniutki, używam go do rozjaśnienia podkładów, które są o pół tonu za ciemne. Można to robić z powodzeniem, ponieważ puder nie zrobi plam, a równomiernie pokryje buzie. 


Puder mineralny matujący Deni Carte jest bardzo wydajny. Wystarczy odrobina, jedno zanurzenie końcówki pędzla, a twarz będzie wyglądała nieskazitelnie. 


Na powyższym zdjęciu widać jaki efekt daje puder nałożony na twarz bez podkładu. Na cerę zaaplikowałam tylko kompletnie nie kryjący krem CC i puder Deni Carte. Dla tych, którzy nie wiedzą mam bardzo rozszerzone pory i zmagam się z trądzikiem zaskórnikowym. Cienie pod oczami to również moi nieodłączni towarzysze. 
Dla mnie efekt jest rewelacyjny.

Cena produktu jest śmiesznie niska. To niespełna 15 zł na stronie producenta - klik. 

Jedyny minus jaki znalazłam w tym pudrze to fakt, że wchodzi w zmarszczki. Nie jest to raczej produkt do osób dojrzałych. 


Jak Wam się podoba efekt? Czujecie się skuszeni?



poniedziałek, 21 lipca 2014

Deni Carte - cień do powiek matowy numer 17.


Witajcie, 


Bardzo długo zwlekałam z napisaniem opinii o tym cieniu. Polubiłam Deni Carte za pomadki witaminowe i nie mogłam dopuścić do siebie faktu, że coś jest nie tak jak powinno w ich innym produkcie. Zwlekałam, zapisywałam, obserwowałam, testowałam na wiele sposobów i co wyszło? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam dalej. 



Mój cień jest w kolorze beżowym numer 17. Przeglądając stronę Deni, miałam nadzieję że będzie bardziej kremowy. No trudno. Ustawienia monitora robią swoje. Często zdarzają się wtopy kolorystyczne. 


Tak 17 prezentuje się na stronie.

W plastikowym, lekkim, a jednocześnie dość porządnym jak się okazało z czasem opakowaniu znajduje się mocno perfumowany cień do powiek. Zapach kojarzy mi się z moją Babcią. Jest naprawdę intensywny. Nie do końca mnie to zadowala, ponieważ nie od dziś wiadomo, że substancje zapachowe mogą uczulać. 


Konsystencja produktu jest sucha, przypominająca trochę farbkę szkolną w palecie. Mimo to nie osypuje się z pędzla. Przy aplikacji jednak należy pamiętać o tym, by cień nakładać metodą wciskania, ponieważ rozcierany od początku znika z powieki. Ciekawa jestem, czy inne kolory również tak się zachowują. 



Cień nakładany na bazę (u mnie Artdeco) trzyma się cały dzień. Łączy się ładnie z innymi kolorami i jest dobry do naturalnych makijaży. Często używam go, gdy robię tylko kreski, ponieważ wygląda bardzo naturalnie i "wyrównuje" koloryt powieki.


Na ustach pomadka witaminowa Deni Carte. Na powiece cień matowy Deni. 


Skład cienia dla ciekawskich: Talc (CI 77718), Mica (CI 77019), Kaolin (CI 77004), Triticum Vulgare Starch, Paraffinum Liquidum, Zinc Stearate, Magnesium Stearate, Petrolatum, Phenethyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol,Shea Butter Glycerides, Ascorbid Acid, Limonene, Cinnamal, Myrcene, L-alpha-pinene, Linalool, Eugenol, Beta-Caryophyllene, Transanethole, Terpineol, P-Cymene, +/-  CI : 12370, 15850, 15880, 17200, 19140, 42090, 47005, 51319, 73360, 74160, 77002, 77007, 77120, 77266, 77288, 77289, 77491, 77492, 77499, 77510, 77742, 77891


Cień bez bazy.


Cień na bazie ArtDeco. 

Cień kosztuję około 10 zł. Dostępność jest bardzo kiepska, a wydajność średnia (jak to przy "wklepywanych" produktach bywa). Jeśli Deni nie skusi mnie jakimś ciekawym kolorem, chyba więcej nie skusze się na ich maty.

Podczas stosowania cienia matowego Deni należy bardzo uważać na tłuste substancje. Na moim cieniu pojawiły się plamy, prawdopodobnie przez kontakt bezy z cieniem (przeniesione na pędzlu). 
Nie spotkałam się wcześniej z takim przypadkiem. 



Mam mieszane uczucia odnośnie tego produktu. Chyba pozostanę przy pomadkach witaminowych Deni --> Klik!, które są cudowne!


Znacie te cienie? Co lubicie z Deni Carte?