środa, 7 maja 2014

Kobo Professional - Colour glossy lips cała kolekcja.

Witajcie,

Mam masę kolorówki, którą chciałabym Wam pokazać, dlatego na blogu będzie teraz więcej wpisów o takiej tematyce. Pokażą się również makijaże (Mąż wreszcie nauczył się robić zadowalające mnie zdjęcia:P).

Dziś przychodzę do Was z piątką, czy wspaniałych to się okaże. Zapraszam do lektury.


Kobo Professional ma w swojej ofercie pięć kolorowych błyszczyków zamkniętych w niepozornych, charakterystycznych dla marki słoiczkach.

Odkręcając opakowania naszym oczom ukazują się nadal niepozorne produkty. Magicznego blasku i efektu 3D obiecanego przez producenta nabierają dopiero na ustach.


Konsystencja produktów na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Słoiczkowe błyszczyki Kobo są kleiste, jednak mimo to nie są ciężkie. 

Zanim podejdę do każdego indywidualnie, pragnę napomknąć o trwałości. Błyszczyk nałożony na usta trzyma się długo. Ścierając się nie zostawia na wargach drobinek brokatu, co jest dużym plusem. 
W trakcie dnia po jedzeniu warto wklepać odrobinę produktu dla odświeżenia blasku w środek ust.

Cena produktu to 9.99 zł za 14 ml. Dostępne w drogeriach Natura. 
Produkty są bardzo wydajne.

Każdy z tej serii błyszczyków Kobo doskonale nawilża usta, pozostawiając piękny kolor i blask na kilka godzin. 


302 Delicious.

To najbardziej naturalny błyszczyk z całej piątki. Lekko różowy. Nałożony na usta daje nam piękny blask, z małymi drobinkami. Idealnie nada się jako wykończenie każdego makijażu.



Na ustach prezentuje się tak.


303 Charming. 

Bardzo jaśniutki odcień. Kolor to coś pomiędzy beżem, a różem. Zawiera najwięcej perełek rozświetlających, dlatego uważam że dobrze sprawdzi się na wieczorne wyjścia. Fanki mocnego błysku go pokochają. 



Na ustach aparat uchwycił go tak.


307 Spicy. 

To taka przygaszona wersja 302. Ma zdecydowanie najmniej drobinek z całej ekipy. Odcień wpada w delikatną brzoskwinię. Pasuje do każdego typu urody.



Usta.



310 Magical. 

Ten błyszczyk sprawia, że nasze usta wyglądają jak połyskująca wisienka. Może być z powodzeniem stosowany jako akcent kolorystyczny w makijażu. Ściągnięcie nadmiaru produktu sprawi, że nasze usta będą na długi czas w kolorze błyszczyka. To dobra opcja dla tych, którym podoba się kolor, a nie przepadają za mocnym błyskiem. Magical jest najmniej wyczuwalny na ustach. To najgęściejsza propozycja z kolekcji. Zdecydowanie mój ulubieniec. 




311 Disco.

To moim zdaniem najodważniejszy błyszczyk. Łączy w sobie piękny, malinowy kolor i bardzo dużą ilość drobinek brokatu. Po odciśnięciu go w chusteczkę, otrzymamy efekt pomadki z satynowym wykończeniem i małymi drobinkami.



Aparat na ustach nie wychwycił brokatu.


Każdy z tych błyszczyków ma w sobie coś niesamowitego. Są wielowymiarowe, czego niestety na zdjęciu nie da się oddać. Polecam wycieczkę do Natury i zobaczenie ich na żywo.

Który z błyszczyków Kobo Professional przypadł Wam najbardziej do gustu?


58 komentarzy:

  1. 307 i 310 najlepsze! Chociaż ja nie lubie takich blyszczykow w sloiczku : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jako wizażystki to jedne z bardziej higienicznych rozwiązań, dlatego bardzo je sobie cenię :)

      Usuń
  2. nie lubię paluchowych mazideł :P
    ale kolorki mają ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba bardziej wolę pomadki ;) Ładnie wyglądają, najbardziej podoba mi się kolor 307 ~!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie przepadam za takim zapakowaniem produktów do ust, ale kolorki mają bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny efekt na ustach!
    Ostatnio lubuję się raczej w błyszczykach z aplikatorem, natomiast z formy słoiczkowej bardzo dawno nie korzystałam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajna opcja dla osób przyzwyczajonych do swoich pędzelków :)

      Usuń
  6. eh, ja nie przepadam za jakimikolwiek szminkami, błyszczykami itp, bo zaraz mi się kleją włosy do ust i rozcierają się te cuda po całej buzi, ble... ale kolorki ładne trzeba przyznać, i o firmie kobo dużo dobrego słyszałam, może planujesz jakiś test pudrów tej firmy? o nich chętnie bym się wiecej dowiedziała :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ich pudry i niebawem zrobię recenzję :) Póki co mogę zdradzić, że się polubiliśmy. Kobo ma naprawdę dobre kosmetyki. Jeszcze nie spotkałam się z bublami u nich.

      Też bardzo nie lubiłam mieć niczego ona ustach, ale właśnie przekonały mnie pomadki z Kobo do tego, żeby malować usta:) Pisałam o nich na blogu

      Usuń
    2. no to super! czekam z niecierpliwością, a o pomadkach chętnie poczytam, dziekuje ;)

      Usuń
  7. Bardzo podoba mi się efekt na ustach. Wpadł mi w oko 310 Magical ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. W słoiczkach wyglądają tak zwyczajnie, ale na ustach cudownie! Wszystkie jak jeden! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są magiczne! :) Jak będziesz miała okazję, koniecznie zobacz je na żywo:)

      Usuń
  9. amazing tones! need them! :)
    big kiss!

    Leonor
    www.thesparklinglemon.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio zakochałam się w marce Kobo, a to za sprawą ich podkładu - nareszcie kosmetyk, który nie jest dla mnie za ciemny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 307, 310 :) Niech zyje Maz! Super, ze nauczyl sie robic satysfakcjonujace zdjecia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szału jeszcze nie ma, ale zmierza w dobrym kierunku ;p

      Usuń
  12. piękne ! Lubię pomadki w takiej formie, nawet te w sztyfcie często nakładam pędzelkiem bo nic tak dobrze nie nałoży pomadki jak pędzelek ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze względów higienicznych nakładam wszystkie pędzlem, a te słoiczkowe produkty są najwygodniejsze :)

      Usuń
  13. Dzięki za odwiedziny - gorąco pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Slicznie wygladaja na ustach! duzo lepiej niz w opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja osobiście nie lubię błyszczyków, a jeśli są w słoiczkach to już wgl. dla mnie zmora! Muszę jednak przyznać, że te kolory prezentują się bardzo ładnie na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto po nie sięgnąć, są bardzo fajne :)

      Usuń
  16. ten ostatni zdecydowanie. Lubie takie kolory wyraziste

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie prezentują się na ustach! Ojj, dużo ciekawego dowiaduję się z Twojego bloga :) Na pewno zakupię kilka takich błyszczyków :D
    Ostatnio kupiłam Fixer z Kobo- jest to mój pierwszy fixer, w związku z tym, nie chciałam kupiować mocnego fixera z kryolanu, żeby czasem-niechcący- nie zrobić jakiejś klientce krzywdy:) A ten z Kobo działa troszkę delikatniej, nie mniej jednak- utrwala makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z Kobo nie miałam, mam z Hean i jest ok, chociaż szału nie robi. Jako, że jestem przyzwyczajona do Kryolana, ciężko mi się przekonać do innych.

      Co do błyszczyków, polecam serdecznie. Są genialne zarówno solo jak i z dodatkiem pomadek. Można je fajnie mieszać ze sobą.

      Cieszę się, że mój blog jest dla Ciebie źródłem wiedzy :) Miło mi. Dziękuję.

      Usuń
  18. 310 i 311 - zakochałam się! Uwielbiam ich cienie, innych produktów nie miałam okazji próbować ale skusiłaś mnie! Jak tylko odwiedzę naturę koniecznie przyjrzę się im z bliska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są warte grzechu :) Koniecznie wzbogać nimi swoją kosmetyczkę :)

      Usuń
  19. Na ustach wyglądają przepięknie - w słoiczku w ogóle nie kuszą. Chyba jednak po tym poście sobie zafunduję ten pierwszy - jest bardzo naturalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zwlekaj, na żywo prezentuje się jeszcze piękniej :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. W rzeczywistości jeszcze piękniejsze :)

      Usuń
  21. Bardzo ładnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam 303 i bardzo mi się podoba:) I jakoś tak ładniej wygląda namoich ustach niż tu na zdjęciu;D Na pewno skuszę się jeszcze na inny odcień:) A że w słoiczku super:) Nakładam go sobie pędzelkiem , a nie paluchem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magii tych błyszczyków nie oddadzą żadne zdjęcia;) też używam pedzli.

      Usuń
  23. Podobają mi sie te błyszczyki, ale nie przekonuje mnie forma słoiczka, a tym bardziej wkładów. Lubię, jak mogę zabrać ze sobą szminkę z domu i poprawić usta w każdej sytuacji, a w tym przypadku konieczny jest pędzelek i całość przestaje być wygodna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie absolutnie nie przeszkadza pędzelek w torebce. Dla mnie to najwygodniejsza i najbardziej higieniczna forma aplikacji produktów. :)

      Usuń
  24. Wolę kosmetyki w formie pomadki, są jednak wygodniejsze. Ale generalnie tak rzadko używam koloryzujących mazideł do ust, że tak czy inaczej się nie skuszę. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  25. 307 jest piękny <3 taki lekki kolorek do mocnego smoky czy na dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Do malowania kogoś - tak, ale nie dla poprawiania ust w ciągu dnia niestety... Mimo to chyba się skuszę cena jest niska:)

    OdpowiedzUsuń