Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Transparent matt powder - Kobo 312


Witajcie, 

Puder matujący to dobry przyjaciel wielu kobiet. Od pewnego czasu odchodzi się od produktów z kolorem, na korzyść produktów transparentnych. Mają one przewagę nad tymi z kolorem, ponieważ z założenia nie zmieniają odcienia podkładu, czy kremu bb jaki nakładamy na buzię. Wybierając produkt z tej kategorii zależy mi na tym, by dobrze matował, nie robił efektu córki młynarza na twarzy, oraz nie bielił. Jak sprawdza się Transparent Matt z Kobo?



W kwadratowym, solidnym opakowaniu znajduje się 9 g. prasowanego pudru w kolorze delikatnej żółci. Żółtawe zabarwienie jest efektem zawarcia skrobi kukurydzianej. Proszę się nie obawiać, produkt nie jest żółty na twarzy.



W składzie poza wspomnianą już skrobią kukurydzianą znajdziemy także mączkę owsianą i skrobię ryżową. Ta pierwsza nadaje skórze jedwabistą gładkość, a ta druga (pewnie znana większości z Was z innych pudrów dostępnych na rynku) doskonale pochłania nadmiar sebum, dzięki czemu możemy cieszyć się matową skórą na długo. 

Produkt jest niesamowicie wydajny, wystarczy odrobina, aby utrwalić makijaż i zmatowić buzię. Należy pamiętać o tym, jak prawidłowo aplikować puder. Omiatając twarz pędzlem, czy puszkiem można zetrzeć sobie podkład. Puder prawidłowo aplikowany jest wciskany w skórę, aplikowany metodą stempelkowania. Tak nałożony na buzię puder Kobo zmatowi skórę na kilka godzin.


Transparentny puder Kobo daje naturalne wykończenie, nie zbiera się w zmarszczkach, nie bieli i nie daje efektu mąki. Ponadto nie wysusza skóry, co jest dla mnie bardzo ważne. Stał się moim ulubieńcem.


Cena produktu to 19,99 zł.

Jaki puder matujący jest Waszym faworytem w tym sezonie? 

poniedziałek, 11 maja 2015

Paznokcie z Drogerii Natura


Witajcie, 


Dziś przychodzę do Was z propozycją manicure, którą cieszyłam się w majowy weekend. Postawiłam na róż i fiolety, a do wykonania użyłam lakierów dostępnych w Drogeriach Natura (za wyjątkiem bazy Indigo). 



O lakierach My Secret pisałam wiele razy, dlatego odsyłam Was do szczegółowej recenzji - klik.  W skrócie zaś przypomnę, że przepadłam całkowicie w tych z serii Nail Polish. Mają przepiękną kolorystykę, każdy znajdzie coś dla siebie na różne okazje. Nie pozostawiają smug, schną bardzo szybko i trzymają się średnio 3-4 dni. Cena to 6.99 zł. 


Do mojego mani wykorzystałam jaśniutki róż z delikatnie perłowym wykończeniem French Beige numer 219. Odcień uważam za świetny dla każdej kobiety bez względu na wiek, czy okazję. 



Kolejnym lakierem, którego użyłam był lakier Kobo z serii Colour Trends. Lakiery z tej serii są dość gęste, jednak nie przeszkadza to w aplikacji. Wystarczy jedna warstwa na równomierne pokrycie płytki paznokcia. Czas schnięcia jest dłuższy niż w przypadku My Secret, za to trwałość większa. Fioletem bez defektów cieszyłam się 6 dni. Na szczegółową recenzję zapraszam tutaj - klik.  Cena regularna lakieru to 9,99 zł. 


 Odcień, którego użyłam to 44 Fantasy. Wielbicielki fioletów przepadną w lego głębi tak jak ja. Sprawdzi się na wieczorne wyjścia, bądź jako akcent do odważniejszego dziennego mani. 



Nie byłabym sobą, gdybym nie dołożyła migoczącego topa. Tym razem padło na fioletowe drobiny Sensique. W małej buteleczce znajdziemy serduszka, romby, sześciokąty i kropeczki zatopione w bezbarwnym lakierze. Niestety zawiodłam się na tym topie. Prezentuje się pięknie, jednak ozdobne drobiny są za twarde i nie przylegają ładnie do paznokcia. Serduszka i romby mimo wielokrotnych prób dociskania do moich (chyba zbyt zaokrąglonych) paznokci kończyły się fiaskiem. Odstają i zahaczają się mimo prób utrwalenia bezbarwnym lakierem. Trwałość tego lakieru nawierzchniowego to niestety tylko 1-2 dni. Po tym czasie wygląda nieestetycznie. 
Cena to 5,99 zł.


Wersja, którą wybrałam nosi numer 198 Sweet Heart. Jest słodki, ukryć się nie da. Jednak nie dla mnie. Z tego miejsca obiecuję, że niebawem pojawi się recenzja reszty topów z tej serii, które posiadam. Mam nadzieję, że wypadną lepiej. 



Cały manicure utrwaliłam bezbarwnym lakierem My Secret. Jest on świetnym "utrwalaczem" dla lakierów kolorowych. Ładnie zabezpiecza przed odpryskiwaniem i nadaje mocny blask. 


Całość prezentowała się tak. Myślę, że po zapuszczeniu dłuższych pazurków i naprawieniu skórek wrócę do tego zestawu. 





Jak Wam się podoba takie zestawienie? Co nosicie teraz na paznokciach? 


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Kobo Professional - Colour Trends lakier do paznokci 46 Harmony


Witajcie, 


Paznokci nie malowałam od hymmmm... października. Poważnie! I nagle przyszła mi ochota na coś w odcieniach zieleni, turkusów. Pędzikiem skoczyłam do lakierowej kolekcji - jest olśnienie, Kobo 46 Harmony. Tego mi trzeba było. 


W kolekcji Kobo Colour Trends znajdują się 34 odcienie. To w większości stonowane odcienie zieleni, fioletów, niebieskości i czerwieni. Bardzo udana kolorystyka.


(moja niepełna kolekcja)


Lakiery z serii Colour Trends są zamknięte w walcowatych, wygodnych buteleczkach. Napisy są odporne na ścieranie, dlatego też zbierają plus za estetykę. 


Kolor, który zagościł na moich paznokciach jest spokojny, wyciszający, nazwa Harmony idealnie do niego pasuje. 
(Na paznokciu palca wskazującego Sensique 190 Blue Gem)

Aplikację lakieru ułatwia mały, lekko spłaszczony pędzelek. Pewną ręką wystarczą trzy ruchy, by pokryć ładnie płytkę. 


Lakier jest dość gęsty, mimo to nie tworzy żadnych smug i pozwala na ewentualne poprawki przed wyschnięciem. Jak schnie? Niestety długo. Lakiery z serii Colour Trends zawierają żel tworzący elastyczną powłoką, która zabezpiecza lakier przed odpryskiwaniem.
 Warto przeczekać kilka chwil więcej i mieć manicure na dłużej! 


(Na paznokciu palca wskazującego Sensique 190 Blue Gem)

Trwałość lakieru jest zaskakująca. Po 4 dniach widoczne są minimalnie starte końcówki. Dopiero po 7 dniach zmyłam lakier z powodu małych odprysków i widocznego już odrostu (po pomalowaniu nie nakładałam żadnej ochronnej emulsji). 

Jedna warstwa lakieru w zupełności wystarcza, by idealnie pokryć bez prześwitów paznokieć. 

Cena lakierów to 9,99 zł. Często są w promocjach, więc można je mieć za grosze. 


Na koniec dodam, że lakiery nie zawierają toluenu i formaldehydu. 


Jak Wam się podoba kolor Harmony? Macie któryś odcień Kobo w swojej kolekcji?


czwartek, 22 stycznia 2015

Natural Beauty Eye Shadow paletka Night Out My Secret


Witajcie, 

Dziś zapraszam Was na recenzję jednej z czterech paletek Natural Beauty, stworzonych dla My Secret przez makijażystę Daniela Sobieśniewskiego. 



Paletka Night Out jest zdecydowanie propozycją na wieczorne wyjścia, bądź dla odważniejszych dziewczyn. Zawiera w sobie barwy fioletowo granatowe, oraz jasny beż. 


Cienie są matowe, niesamowicie napigmentowane, o delikatnej strukturze, dzięki czemu można je nakładać nawet mięciutkim pędzlem od razu blendując. Jeśli już mowa o blendowaniu - większość matowych cieni ma to do siebie, że trzeba się namachać, by je ładnie rozetrzeć. W tym wypadku niestety nie jest inaczej. Kolorystyka jednak jest tak przemyślana, że można się z powodzeniem wspomóc innym cieniem z zestawu. 

(kolor trzeci od prawej jest bardziej fioletowy, aparat pożarł mi kolor)

Jeśli chodzi o trwałość, cienie wytrzymują na oku kilka godzin (po czym kolory stają się mniej intensywne), nie wchodzą w załamanie powieki i nie rozmazują się. Nałożone na dobrą bazę, wytrzymują spokojnie cały dzień. 

Cena paletki to zaledwie 11,99 zł. Do kupienia w drogeriach Natura. 


(Makijaż wykonany w całości produktami My Secret i Kobo)


Jak Wam się podoba? Macie już w swojej kolekcji paletki Natural Beauty? 

czwartek, 4 grudnia 2014

TAG - all about eyes.


Witajcie, 


Lista pytań, na które chcę odpowiedzieć pisząc posty TAG jest praktycznie bez końca. Ciągle na Waszych blogach znajduję ciekawe zestawy, jednak nie chcąc by blog zmienił całkowicie tematykę dozuję sobie przyjemności. Jeszcze w okresie letnim Kaprysek zaprosiła mnie do zabawy z oczami w roli głównej. Dziś już wiem, jakich udzielić odpowiedzi, zatem do dzieła. 


1. Ulubiony krem/serum pod oczy?

Idealnego kremu nie znalazłam, pielęgnacją w okolicy oczu zajmuje się u mnie natura. Okłady z rumianku i ogórka zwalczają przemęczenie, a masło shea genialnie nawilża. 




2. Ulubiony korektor pod oczy?

Ulubieńcy pod oczy do codziennego stosowania to Kobo.




Gdy potrzebuję niesamowicie mocnego krycia sięgam po kółko kamuflaży Kryolan. 

3. Ulubiony produkt do brwi?

Nie mam jeszcze ulubionego produktu do brwi. Mam za to masę tych, które chcę przetestować. Mój kolor włosów często się zmienia, więc produkt dostosowuję do obecnych potrzeb. 

4. Ulubiona baza pod cienie?

Artdeco.



5. Ulubiona paletka cieni?

Jako, że mam wybrać jedną, stawiam na TheBalm. Bardzo uniwersalna, można wykonać nią każdy make up. Więcej o niej niebawem w poście.


    6. Ulubiony płyn do zmywania makijażu oczu?

Ilość produktów wypróbowanych przeze mnie się nie kończy, jednak ulubieniec pozostaje ten sam - Ziaja dwufazowa. 

7. Ulubiony tusz do rzęs?

Po delikatnie mówiąc niezbyt miłej przygodzie z BodetkoLash (klik) nie bardzo mam co tuszować, jednak na to pytanie odpowiem Max Factor 2000 Calorie.

8. Ulubiony eyeliner? (żelowy, kredka, w pisaku?)

Żelowy eyeliner Essence wzmocniony płynem Duraline. Duet nie do zdarcia.


9. Ulubiony pojedynczy cień?


Ciężko wybrać mi jeden. Chyba postawię na Kobo Golden Rose.



10. Ulubione okulary przeciwsłoneczne?


Zasadę mam prostą - byle ciemne. 


To by było na tyle jeśli chodzi o TAG all about eyes. Jeśli macie ochotę dołączyć do zabawy, zapraszam. Możecie też odpowiadać na pytania w komentarzach, będzie mi bardzo miło! 
Z chęcią poznam Waszych faworytów. 



Przypominam, że do 6 grudnia możecie grać o saszetki Bania Agafii ->klik! 

czwartek, 2 października 2014

Kobo Professional - cienie do powiek mono i fashion (moja kolekcja).


Witajcie, 

W sieci krąży masa postów dotyczących kolekcji zbiorów kolorówki. Tego typu posty są całkiem ok, ponieważ wśród dobrze przedstawionych i podlinkowanych wcześniejszymi postami można podpatrzeć coś fajnego do listy chciejstw. Za mną długo chodziła chęć zrobienia takiego posta. Zależało mi jednak na tym, by pokazać coś, co naprawdę jest warte uwagi i by pokazać to w taki sposób, abyście śmiało mogli stwierdzić, czy chcecie, czy nie chcecie danych produktów. 



Dzisiejszy post będzie dotyczył części mojej kolekcji cieni Kobo. Wyjęłam dla Was wkłady i cienie pojedyncze z serii Mono i Fashion. 

Zacznę od kilku słów o cieniach serii Fashion. To bardzo mocno nasycone pigmentami produkty o dość specyficznej, miękkiej, rzekłabym nawet dającej wrażenie wilgotnej konsystencji. Kolorystyka tych cieni jest pomieszaniem podstawowej barwy z pięknie mieniącym się zazwyczaj złotem bądź srebrem. Cienie te sprawdzą się genialnie zarówno w makijażach dziennych jak i wieczorowych. 



(W lewym dolnym rogu zagubione Fashion)

Przez ich specyficzną konsystencję, specyficzny jest także sposób nakładania. Najlepiej sprawdza się wklepywanie/wciskanie (rzecz jasna z wyczuciem!) cienia w powiekę, a dopiero później rozcieranie granic. Tym sposobem uzyskamy dokładnie taki sam efekt jak w opakowaniu. 

Pierwsza trójka Fashion przedstawia się następująco:







Wszystkie pięknie połyskują na srebrno. 

Na zdjęciu widać jakie są miękkie. Niestety za mocno wcisnęłam paluchy w cień, co nie wypłynęło na odzwierciedlenie pigmentacji. Ta jest naprawdę fenomenalna! 

Wśród kolejnej trójki jest mój zdecydowany faworyt w formie wkładu. Mowa tutaj o 205 Golden Rose. To przygaszony róż opalizujący na złoto. Niesamowity duochrom! To najtańszy i chyba najlepszy na naszym rynku odpowiednik cienia MAC Expensive Pink. Jako ciekawostkę dodam, że świetnie sprawuje się na ustach, delikatnie wklepany w pomadkę. 




205 Gold


Niebanalny brąz z nutą złota, czarujący zgaszony srebrem fiolet i borówka, która w rzeczywistości jest bardziej fioletowa. 







211 Lavender Blush


Do pełnej kolekcji brakuje mi tylko 4 kolorów. Jako, że są one obecnie w promocji w formie wkładów, możecie niebawem spodziewać się dopełnienia posta. 

Przejdźmy do serii Mono, w mojej kolekcji jest tylko sześć matów, za to każdy z nich jest często używany. Te cienie również mają dobrą pigmentację, jednak konsystencja jest zupełnie inna. Typowa dla matowych cieni. Ładnie się blendują i długo trzymają na powiece nawet bez bazy. 


Od lewej: 123, 124 (chyba są już niedostępne), 114 Aubergine


Od lewej: 102 Almond, 117 Caffe Latte, 128 Deep Black. To mój ulubiony zestaw "dzienniaczków".

Jak podoba Wam się mój post o kolekcji? Chcecie więcej postów tego typu?